Tak mi się na wspominki zebrało
21 stycznia, 2007Czytając w Wybiórczej o kolejnym Polonezie dla Fredry, przypomniało mi się jak to rok temu ja tańczyłam. Mroźno, ciapa na Rynku, ale tańczyliśmy. Z uśmiechami na twarzy - bo to była zabawa.
Oldzka siedziała a Coffe Heaven, przyszłam do niej, zmierzyła mnie wzrokiem: Mopsik, masz spodnie do kolan mokre, jeszcze mi się przeziębisz i co będzie?
I napłynęła fala wspomnień. Sesje rpg z kumplami w 1LO.
/me: zemszczę się za ten łuk wiesz
/fryma: ale ty nie wiesz, że ja Ci go rozwaliłem
/me: wiem, że nie wiem kurna
/me: 19 i 5 i 2 ee 26
/mg: trafiłaś, poprawka na krytyka
/me: 20 i 5 i 2
/mg: zabiłaś
wszystkim kumplom szczeny w dół :D A stworzonko było przynajmniej na 7 rund walki ;)
Chemia. Moje pierwsze 20/20 z którego byłam tak dumna. I nadal jestem. A potem klasa zwalająca ode mnie sprawdziany, a pani się wycwaniła i mnie zawsze przesadzała gdzieś indziej :)
I znów trzecia klasa: te wszystkie przespane albo przegadane lekcje polskiego
/me: tsestka no daj mi podręcznik od polskiego
/t: nie. ja dzisiaj na nim śpie
/me: no to daj mi jakiś inny. o historię, też się na nim dobrze śpi
/t: co, swojego nie masz?
/me patrzy wymownie na swój pusty plecak: oczywiście, że nie.
Oboje już przysypialiśmy
/wychowawczyni: Ola, Tomek co wy robicie?
/me: eee nic?
/wych: no to brać się do roboty!
Wos - uwielbiałam nauczyciela i jego tekst 'no i jak tam moi czempioni?' Na początku dawałam się zaginać jego pytaniami. Później już nie było płaszczyzny abym nie znała odpowiedzi. I on o tym wiedział. Ale, żeby nie było, że ja to z Oldzką gadać na lekcjach mogę a inni nie bo ich pyta, to nas też pytał. My się czymś od nich różniłyśmy. Znałyśmy odpowiedzi.
Nauka tańca na lekcjach w-f, szczęka w dół gdy dostałam propozycję zatańczenia poloneza na studniówce, potem ćwiczenia prosta postawa, kroczek kroczek kroczek dyg.
No i studniówka. Niezapomniana, najlepsza impreza szkolna w ciągu trzech lat. Na jej wspomnienia nadal uśmiech pojawia się na mojej twarzy.
I wiele, wiele polewczych sytuacji z Oldzką, z kumplami.
Myślałam, że nie mam co wspominać, że te trzy lata to można do kosza wyrzucić tylko. Podarować sobie i zapomnieć. Część tak, bo jest bezwartościowa. Ale nie o części. O części tak wspaniałej, która w chwilach niechęci do wszystkiego przyprawia mnie o uśmiech.
I nie, nie żałuję tego jaka byłam w stosunku do dziewczyn ze swojej klasy. Nie żałuję, że odsunęłam się od tej dwulicowości, obgadywania, ciągłego pierdolenia o modzie, kosmetykach, jacy to ich faceci są wspaniali albo głupi na zmianę. Nie obchodziło mnie to. Ich rozterki w co mają się dzisiaj ubrać i jak umalować były dla mnie śmieszne. I nadal są. I będą.
Oldzka siedziała a Coffe Heaven, przyszłam do niej, zmierzyła mnie wzrokiem: Mopsik, masz spodnie do kolan mokre, jeszcze mi się przeziębisz i co będzie?
I napłynęła fala wspomnień. Sesje rpg z kumplami w 1LO.
/me: zemszczę się za ten łuk wiesz
/fryma: ale ty nie wiesz, że ja Ci go rozwaliłem
/me: wiem, że nie wiem kurna
/me: 19 i 5 i 2 ee 26
/mg: trafiłaś, poprawka na krytyka
/me: 20 i 5 i 2
/mg: zabiłaś
wszystkim kumplom szczeny w dół :D A stworzonko było przynajmniej na 7 rund walki ;)
Chemia. Moje pierwsze 20/20 z którego byłam tak dumna. I nadal jestem. A potem klasa zwalająca ode mnie sprawdziany, a pani się wycwaniła i mnie zawsze przesadzała gdzieś indziej :)
I znów trzecia klasa: te wszystkie przespane albo przegadane lekcje polskiego
/me: tsestka no daj mi podręcznik od polskiego
/t: nie. ja dzisiaj na nim śpie
/me: no to daj mi jakiś inny. o historię, też się na nim dobrze śpi
/t: co, swojego nie masz?
/me patrzy wymownie na swój pusty plecak: oczywiście, że nie.
Oboje już przysypialiśmy
/wychowawczyni: Ola, Tomek co wy robicie?
/me: eee nic?
/wych: no to brać się do roboty!
Wos - uwielbiałam nauczyciela i jego tekst 'no i jak tam moi czempioni?' Na początku dawałam się zaginać jego pytaniami. Później już nie było płaszczyzny abym nie znała odpowiedzi. I on o tym wiedział. Ale, żeby nie było, że ja to z Oldzką gadać na lekcjach mogę a inni nie bo ich pyta, to nas też pytał. My się czymś od nich różniłyśmy. Znałyśmy odpowiedzi.
Nauka tańca na lekcjach w-f, szczęka w dół gdy dostałam propozycję zatańczenia poloneza na studniówce, potem ćwiczenia prosta postawa, kroczek kroczek kroczek dyg.
No i studniówka. Niezapomniana, najlepsza impreza szkolna w ciągu trzech lat. Na jej wspomnienia nadal uśmiech pojawia się na mojej twarzy.
I wiele, wiele polewczych sytuacji z Oldzką, z kumplami.
Myślałam, że nie mam co wspominać, że te trzy lata to można do kosza wyrzucić tylko. Podarować sobie i zapomnieć. Część tak, bo jest bezwartościowa. Ale nie o części. O części tak wspaniałej, która w chwilach niechęci do wszystkiego przyprawia mnie o uśmiech.
I nie, nie żałuję tego jaka byłam w stosunku do dziewczyn ze swojej klasy. Nie żałuję, że odsunęłam się od tej dwulicowości, obgadywania, ciągłego pierdolenia o modzie, kosmetykach, jacy to ich faceci są wspaniali albo głupi na zmianę. Nie obchodziło mnie to. Ich rozterki w co mają się dzisiaj ubrać i jak umalować były dla mnie śmieszne. I nadal są. I będą.
Komentarze do wpisu "Tak mi się na wspominki zebrało":
1.
oldzka napisał(a):
21 stycznia 2007, 14:07:30
i tak najlepsze było;
"Ty głupia jesteś? Dzidziusie nie jedzą gołąbków!" ;D
2.
Nami napisał(a):
21 stycznia 2007, 14:10:17
A siemson Oldzka jestem 75c ;)?
3.
oldzka napisał(a):
21 stycznia 2007, 21:58:13
ekhm. to już nieaktualne ;D
4.
Nami napisał(a):
22 stycznia 2007, 14:06:53
Aj tam, ale dobry tekst pozostaje w pamięci :)