Ai Yori Aoshi
27 maja, 2007Miła, lekka komedia romantyczna z malutką dozą melancholii.
Gdy ma się już dość wampirów, piratów, shinigami, hollow, ninja, sióstr zakonnych i egzorcystów, dziwnych cyborgów i zbawicieli świata, to jest coś co z przyjemnością dla odmiany można pooglądać.
Trochę studenckiego życia, miłości, zwyczajów Japońskich w kontraście z zachodnią kulturą tak mocno absorbowaną przez mieszkańców wysp, śmiechu, niepewności.
Ukazana jest jeszcze dość wyraźnie rola kobiety w Japonii, to jak były wychowywane, w jaki sposób powinny się zachowywać - cały wielki stos wymagań, które powinny spełnić aby być 'dobrymi żonami'. Z jednej strony dziwne i trochę przerażające, dla nas rosnących w zupełnie innych wzorach, z drugiej wręcz pełne podziwu i szacunku dla tych pań.
Jak wczoraj siadłam po 22, to skończyłam dzisiaj o 5:15 rano. Odcinek za odcinkiem i zleciało, co ciekawe to był traf, bo tak naprawdę nie wiedziałam jaki rodzaj anime zacznę oglądać - w styczniu dostałam stos płyt z różnymi tytułami - większość z nich nic mi nie mówiła, a z własnego lenistwa nie chciało mi się sprawdzać co jest o czym. I w sumie dobrze, troche zaskoczenia w życiu nie zaszkodzi. A to czekanie 'komon komon, co będzie dalej, jak się sprawa rozwiąże i czy będzie happy ending' było interesujące, bo seria ma swojego rodzaju urok i wciąga łagodnością i 'lekkostrawnością'.
24 epizody inności
Gdy ma się już dość wampirów, piratów, shinigami, hollow, ninja, sióstr zakonnych i egzorcystów, dziwnych cyborgów i zbawicieli świata, to jest coś co z przyjemnością dla odmiany można pooglądać.
Trochę studenckiego życia, miłości, zwyczajów Japońskich w kontraście z zachodnią kulturą tak mocno absorbowaną przez mieszkańców wysp, śmiechu, niepewności.
Ukazana jest jeszcze dość wyraźnie rola kobiety w Japonii, to jak były wychowywane, w jaki sposób powinny się zachowywać - cały wielki stos wymagań, które powinny spełnić aby być 'dobrymi żonami'. Z jednej strony dziwne i trochę przerażające, dla nas rosnących w zupełnie innych wzorach, z drugiej wręcz pełne podziwu i szacunku dla tych pań.
Jak wczoraj siadłam po 22, to skończyłam dzisiaj o 5:15 rano. Odcinek za odcinkiem i zleciało, co ciekawe to był traf, bo tak naprawdę nie wiedziałam jaki rodzaj anime zacznę oglądać - w styczniu dostałam stos płyt z różnymi tytułami - większość z nich nic mi nie mówiła, a z własnego lenistwa nie chciało mi się sprawdzać co jest o czym. I w sumie dobrze, troche zaskoczenia w życiu nie zaszkodzi. A to czekanie 'komon komon, co będzie dalej, jak się sprawa rozwiąże i czy będzie happy ending' było interesujące, bo seria ma swojego rodzaju urok i wciąga łagodnością i 'lekkostrawnością'.
24 epizody inności
Komentarze do wpisu "Ai Yori Aoshi":
1.
Tarnum napisał(a):
27 maja 2007, 12:49:09
Ciekawe od kogo ten stosik płyt, co? ;>
2.
Nami napisał(a):
27 maja 2007, 12:53:52
Nie pamiętam :P
3.
Nami napisał(a):
27 maja 2007, 13:19:56
Te, a masz może jakieś coś nowe, czego nie mam :>? Jakieś ciekawe odkrycia, które seria są już skończone ;P
Co z moim unistallem?
4.
Tarnum napisał(a):
27 maja 2007, 13:26:45
Nie ściągałem ostatnio niczego.
Uninstall nie nadaje się do słuchania :/
Muszę znaleźć to w porządnej wersji w avi, bo jak ripuję z jutiuba to się słuchać nie da.
5.
mwi napisał(a):
27 maja 2007, 13:31:18
Obejrzałem, bo potrzebowałem czegoś na miarę Love Hiny. Fajny humor - szczególnie ząbki Tiny i jej sake, tylko całość wypada nawet w porównaniu z Hiną trochę tasiemcowato. :p
6.
Nami napisał(a):
27 maja 2007, 13:41:57
Tarnum: ja ściągam teraz seriale :P To szukaj, czekam :D
mwi: ja Hiny nie oglądałam,choć gdzieś tam w spisie mam. Taa, ząbki Tiny dobre były :] I to jak wszystkie laski się rzucały na biednego Kaoru.