Raz się udało
28 czerwca, 2007Z ostatnich kilku podróży na trasie Wrocław-Gdańsk, ta wczorajsza była 'normalna'. Lokomotywa się nie zepsuła/ nie zaczęła się palić/ nie było opóźnienia / jakiś inny awarii pociągu. Można powiedzieć, że nawet jestem zadowolona choć tak czy siak, wszystko mnie bolało po tych 7h w pociągu. No ale jestem już w Gdańsku do poniedziałku rano :]
Napisane w osobiste, wszystkie | 3 komentarze
Zmęczona ale i zadowolona
26 czerwca, 2007Pół dnia upłynęło na mieście - załatwianie spraw z listy TO DO przed wyjazdem, ostatni angielski w Lektorze i miłe pożegnanie z nauczycielem, który był bardzo mocno zdziwiony, że w ogóle ktoś się zjawił bo to nie było normalne. Jak widać ja nie jestem.
Przebrnięcie z listą przez ponad 500 cd było wielkim wyzwaniem, ale w końcu się udało, choć nie powiem - plecy bolą mnie jak cholera od tego siedzenia na podłodze i grzebania w szufladzie.
I tak minął kolejny dzień przed wyjazdem ku podbojowi świata (jak to zwykłam powtarzać mojej mamie), pracowicie lecz przynajmniej spora część pozostałości do wykonania została zrealizowana. Została jeszcze mała lista typu: odebrać zdjęcia, spodnie, kupić plan Liverpool'u, małe kłódeczki do walizki, przejść się na wizytę u ortodonty i kosmetyczki, zamówić kartę ISIC, zrobić ksera papierów, napisać CV iii chyba coś jeszcze, ale nie ważne. Na pewno mam napisane na karteczce :)
Przebrnięcie z listą przez ponad 500 cd było wielkim wyzwaniem, ale w końcu się udało, choć nie powiem - plecy bolą mnie jak cholera od tego siedzenia na podłodze i grzebania w szufladzie.
I tak minął kolejny dzień przed wyjazdem ku podbojowi świata (jak to zwykłam powtarzać mojej mamie), pracowicie lecz przynajmniej spora część pozostałości do wykonania została zrealizowana. Została jeszcze mała lista typu: odebrać zdjęcia, spodnie, kupić plan Liverpool'u, małe kłódeczki do walizki, przejść się na wizytę u ortodonty i kosmetyczki, zamówić kartę ISIC, zrobić ksera papierów, napisać CV iii chyba coś jeszcze, ale nie ważne. Na pewno mam napisane na karteczce :)
Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | 2 komentarze
Nałogi.
25 czerwca, 2007Dwóch takich mnie wytypowało: Cypher i Tarnum. Mam nadzieję, że nikomu więcej do głowy nie przyszedł ten głupi pomysł :P. Kolejność randomowa, a w sumie to wszystko można by podpiąć pod numerek jeden.
- anime, anime i anime. Coś trzeba wyjaśniać?
- seks. Tutaj chyba również nie trzeba
- dobra książka. Najlepiej z fantastyki.
- muzyka. Ostatnio ta z anime i ogólnie j-pop np. Abingdon Boys School czy Dir en Grey.
- i nieodłączny prawie zawsze ze mną telefon i mp3 (co się wiąże również z punktem wyżej).
No to teraz ja typuję kolejne misiaczki :P
- Radmen
- Moa
- Ania
- Hexe
- Refresh-senpai :P
- anime, anime i anime. Coś trzeba wyjaśniać?
- seks. Tutaj chyba również nie trzeba
- dobra książka. Najlepiej z fantastyki.
- muzyka. Ostatnio ta z anime i ogólnie j-pop np. Abingdon Boys School czy Dir en Grey.
- i nieodłączny prawie zawsze ze mną telefon i mp3 (co się wiąże również z punktem wyżej).
No to teraz ja typuję kolejne misiaczki :P
- Radmen
- Moa
- Ania
- Hexe
- Refresh-senpai :P
Napisane w osobiste, wszystkie | 7 komentarzy
Szukamy mieszkania w UK - w oczach mi się mieni?
25 czerwca, 2007Buszując po różnych ofertach mieszkaniowych i agencjach real estate przez cały dzień napotkałam na dwa interesujące ogłoszenia. Na początku byłam pewna, że to ja coś mam już z oczami i ogólnie coraz gorzej ze mną po całym dniu, ale jak się jednak okazało to nie była moja wyobraźnia, chcąca ułatwienia pracy.
Spacious and well presented five bedroom house. Single bedroom with shared facilities at £65 p.w per person. The accommodation includes a large reception room, fully fitted modern kitchen and two bathrooms. Fully furnished. Utilities included. Very popular location. Dom ze wspolnym uzytkowaniem lazienki oraz kuchni dla pieciu osob. £65 tygodniowo za pokoj do pojedynczego wykorzystania. Rachunki za gaz i energie wliczone do czynszu- platny dodatkowo council tax.
Newly decorated double room on the first floor. Shared facilities with two other rooms. Fully fitted modern kitchen and bathroom. Furnished. TV/Internet connection. Quiet location overlooking Newsham Park. Pokoj dla dwoch osob, kuchnia i lazienka dzielona z dwoma innymi pokojami. Odnowione, czesciowo umeblowane, blisko do Newsham Park. TV i Internet dostepne.
Wygodne dla polaków nie znających języka trzeba przyznać ;)
Spacious and well presented five bedroom house. Single bedroom with shared facilities at £65 p.w per person. The accommodation includes a large reception room, fully fitted modern kitchen and two bathrooms. Fully furnished. Utilities included. Very popular location. Dom ze wspolnym uzytkowaniem lazienki oraz kuchni dla pieciu osob. £65 tygodniowo za pokoj do pojedynczego wykorzystania. Rachunki za gaz i energie wliczone do czynszu- platny dodatkowo council tax.
Newly decorated double room on the first floor. Shared facilities with two other rooms. Fully fitted modern kitchen and bathroom. Furnished. TV/Internet connection. Quiet location overlooking Newsham Park. Pokoj dla dwoch osob, kuchnia i lazienka dzielona z dwoma innymi pokojami. Odnowione, czesciowo umeblowane, blisko do Newsham Park. TV i Internet dostepne.
Wygodne dla polaków nie znających języka trzeba przyznać ;)
Napisane w Liverpool, wszystkie | Dodaj komentarz
Abingdon Boys School
25 czerwca, 2007/me przy howling: patrz apla ma! apla ma! :D
/on: Hehe, profesjonalista ;)
Szkoda, że jeszcze nie wydali żadnej pełnej płyty, tylko same single. A póki co ich dyskografia wygląda tak:
* Innocent Sorrow (December 6, 2006)
1. Innocent Sorrow
2. Fre@K $HoW
* Howling (May 16, 2007)
1. Howling
2. Nervous Breakdown
* Nephilim (July 4, 2007)
1. Nephilim
2. Lost Reason
Napisane w japonia, muzyka, wszystkie | 4 komentarze
Są takie... takie...
24 czerwca, 2007Piosenki, które nawet włączając na chwilę w celu przesłuchania powodują bezwarunkowe ruszanie się wszystkich części ciała. Ah, te stare dobre hity ;D
Napisane w osobiste, wszystkie | 2 komentarze
Hits of the 90'
24 czerwca, 2007A tak w poszukiwaniu czegoś przy czym z chęcią możnaby było tańczyć i zarazem ćwiczyć znalazłam sobie paczkę z hitami z lat dziewięćdziesiątych.
Tak sobie randomowo puściłam i słucham.
No Mercy - pamięta ktoś jeszcze ten boysband? Ja przy nim kiedyś tańcowałam na imprezach jak byłam na koloniach ^^
Ace of Base - to klasyka, moje kuzynostwo to słuchało jak byłam mała.
Aaaaa La Bouche ^^
Hehe, zabawnie słuchać czegoś co teraz mnie przyprawia o śmiech a te kilka/kilkanaście lat temu było wielkimi hitami na świecie :]
Tak sobie randomowo puściłam i słucham.
No Mercy - pamięta ktoś jeszcze ten boysband? Ja przy nim kiedyś tańcowałam na imprezach jak byłam na koloniach ^^
Ace of Base - to klasyka, moje kuzynostwo to słuchało jak byłam mała.
Aaaaa La Bouche ^^
Hehe, zabawnie słuchać czegoś co teraz mnie przyprawia o śmiech a te kilka/kilkanaście lat temu było wielkimi hitami na świecie :]
Napisane w wszystkie | Dodaj komentarz
Aż się łezka w oku zakręciła
22 czerwca, 2007Gdy pośród wielu dziwnych i często starych archiwów dokumentów znalazłam ten jeden. Szczególny. to połączenie mnie, prawdziwej mnie, poznanej od podszewki i mnie, którą wykreowałam na potrzeby Jaskini, drowa - arcymaga ognia. Jej, jak to dawno było..
Pytasz mnie więc, wędrowcze, co wiem o Nami? Cóż, pozwól mię się zastanowić, bym myśli swe i wspomnienia mógł uporządkować. Napijesz się czegoś ciepłego może? Nie? Rozsiądź się więc wygodnie, a ja pójdę po herbatę, a potem opowiem Ci co wiem i czuję...
Od czego by tu zacząć... A-ha! Słyszałeś waść może kiedyś o drowach? To taka rasa ciemnych, żyjących w hermetycznych środowiskach elfów, bardzo często większą część życia spędzających w podziemnych miastach. Szczerze mówiąc - jakoś nigdy za nimi nie przepadałem. Takie zamknięte w sobie są, a do tego ta arogancja, egocentryzm i buta... Tak więc, aby wszelkie wątpliwości rozwiać, Nami jest właśnie drowem. Ale-ale! Żebyś mi tu od razu nie pomyślał, że próbuję Ci w ten zawoalowany sposób ją opisać. Nie, nie! ona jest inna... Już od dziecińswa wyróżniała się w swojej społeczności. Z początku tylko fizycznie: była mniejsza od swych rówieśników, jej cera była znacznie jaśniejsza, wręcz bardziej elfia niż drowia, no i oczy. Oczy miała bardzo specyficzne, jak na drowa. Zielone i jasne. Jakby wiecznie kłócące się ze światem, w którym przyszło jej dorastać - ciemnym, ponurym, poważnym; choć jednocześnie - pełnym mądrości.
Z początku nie zwracano wielkiej wagi do jej odmienności. Nami dorastała, kształcąc się w wybranej przez siebie dziedzinie magii - magii ognia. Trzeba przyznać, iż osiągała naprawdę dobre wyniki. Ha, to pewno dlatego, iż potrafi być - skubana - naprawdę wytrwała w dążeniu do celu, ha! Jednak poza tym nie było wcale sielankowo. Jej odrębność akceptowano, dopóki nie zaczęła się objawiać także w zachowaniu. Nami po prostu nie pasowała do swej rasy. Nie miała w sobie pokładów okrucieństwa, nie było w niej tego zimnego wyrachowania, w decyzjach nie kierowała się tylko kalkulacjami, ale i - uczuciami. Była po prostu za dobra, by być akceptowaną. W tym momencie pozwolę sobie, mój drogi słuchaczu, na małą dygresję: moje słowa wcale nie oznaczają, iż masz brać Nami za wcielenie anioła. O nie, miałem na myśli tylko to, iż była zbyt dobra, ale jak na drowa. W zwyczajnym, ludzkim (nie wspominając już o elfim!) świecie jej charakter zostałby uznany za całkiem zwykły, może nawet momentami lekko egoistyczny.
A jaki jest ten charakter, pytasz mnie Waść? Ach, Nami wciąż uczy się życia. Obecnie można powiedzieć, iż jest na pewno wytrwała. Zaiste, sumienność i gorliwość jej poczynań, gdy już sobie coś postanowi, jest zadziwiająca. Nie raz potrafiła mnie zadziwiać tym, jak realizuje swe wybiegające daleko w przyszłość plany - już dziś. Choć przyznać muszę, iż momentami - wydaje się - wręcz przesadnie próbuje gonić za tym odległym celem. Biegnie zbyt szybko i - gdyby nie kolejna z jej cech - mogłaby wiele przeoczyć po drodze... A tą cechą jest otwartość na rady innych. Nami nigdy nie odrzuca ich, zawsze wysłuchuje ich z uwagą i szczerze próbuje zrozumieć współrozmówcę. Ta empatia chyba jest też czymś specyficznym u drowów. Dzięki temu potrafi się zatrzymać i spojrzeć na swoje życie, zachowanie z dystansu. Myślę, że to bardzo ważne. Ale-ale, Waść! Żebyś mi tu ją tu od razu nie brał na taki wzór cnót! Bo poza dobrą stroną, Nami posiada też drugą, ciemniejszą, stronę księżyca... Trzeba przyznać, że swą wytrwałość potrafi wykorzystywać i do innych celów. Ojej, ile to już razy uparcie i bez żadnych kompromisów wywalczała u mnie różnorakie sprawy. A tyś myślał, iż czemuż to ten szkic w ogóle powstał, hę? No, i lepiej przy niej nie mieć żadnych sekretów... Nami bardzo nie lubi, jeśli jej się nie chce czegoś powiedzieć. Więc bądź Waść ostrożny! Ale poza tym wszystkim jest - jakby Ci to określić... - zwyczajnie urocza.
Ale jam się tu rozgadał, a odeszliśmy od głównej historii... Jak więc to się stało, iż Nami jest teraz tutaj - w Imperium Jaskini Behemota, w Osadzie? Cóż, Waść, wysilże, cholera, wyobraźnię. Jeśliś słyszał com mówił o drowach, o ich cechach, i jeślim powiedział Ci jak Nami wyróżniała się wśród nich, to - jak myślisz - miłe to jej życie było wśród swych rodaków? Choć pewnie ona nigdy nawet nie zdawała sobie z tego sprawy. Od dziecka mając styczność tylko z innymi drowami, nie znała przedstawicieli innych ras i ich społeczności. Oczywiście, czytała o nich, ale czymże jest książka? W jaki sposób stwierdzić jej wiarygodność? Wartość? Nami dręczyły wątpliwości. Czuła się izolowana, czuła niechęć swych współbraci, jednak nie znała innego życia. Brała to za coś zwykłego, coś, od czego nie można uciec. I pewnie też by nie uciekła, gdyby nie jej chęć poznania świata. I pewnego dnia, korzystając z bardzo rzadkich wśród drowów okazji na wyjście z podziemi, wybrała się w podróż, wraz z pewnym starszym handlarzem (rzecz nietypowa!). Gdy znalazła się w prawdziwym świecie, przecierała oczy ze zdumienia. Wszystkie opisy, wszystkie książki - okazały się prawdą. A do tego zrozumiała tyle rzeczy... Do tej pory znała świat tylko z przekazów innych, czy to pisarzy, czy nielicznych współbraci. Ale wtedy to były słowa bez wartości. Jak ślepiec od urodzenia nie rozumiejący czym jest światło, który nagle odzyskuje wzrok, nigdy nie chce już wracać... Nami też nie chciała.
Jednak nie było znów tak pięknie. Nami, tak różniąca się od pobratymców, tutaj była uznawana za zwykłego drowa. Nie dostrzegano tych szczegółów! Była zawiedzona. Odnalazła miejsce, w którym - jak czuła - mogłaby się poczuć dobrze, jednak to miejsce - jej nie chciało. Czuła się źle. Przez pewien czas wałęsała się bez celu po świecie, nie mogąc zdecydować, co ze sobą zrobić. Nie chciała wracać, gdyż czuła, że jej prawdziwy dom jest tutaj - wśród ludzi, elfów, krasnoludów i innych stworzeń. Ale z drugiej strony - jak mogła im się na siłę narzucać, jeśli oni jej nie akceptowali? Nie wiedziała co ze sobą począć, do chwili gdy - och, jakże to banalnie zabrzmi, nie uważasz? - przypadkiem trafiła pod bramy Imperium. Tak naprawdę wcale nie chciała tu wstępować, nie widziała sensu, myślała, że to kolejna osada, taka sama jak wszystkie inne. I - już! już! - miała odejść, gdy dobiegł ją głos strażnika-pretorianina. Głos ten był ciepły i szczery. Pytał się czy Nami przybyła do Imperium i kim jest. Bo wydaje się trochę - niech się tylko nie obraża! - odmienna od reszty mieszkańców. Ale nic to! W Imperium odmienność nie była niczym innym. I Nami, zadziwiona inicjatywą pretorianina i jego szczerym zainteresowaniem, spróbowała. Dała nam szansę, a my daliśmy szansę jej.
Dalej jej historia toczy się już na kartach Imperium i jeśliś jest tego ciekaw - możesz ją przestudiować, we własnym zakresie, jeśliś jest dość wytrwały.
Pytasz mnie, Waść, skąd znam Nami i tyle o niej wiem? Och, to już materiał na inną historię... Zupełnie inną historię.
Autor: Faramir
Pytasz mnie więc, wędrowcze, co wiem o Nami? Cóż, pozwól mię się zastanowić, bym myśli swe i wspomnienia mógł uporządkować. Napijesz się czegoś ciepłego może? Nie? Rozsiądź się więc wygodnie, a ja pójdę po herbatę, a potem opowiem Ci co wiem i czuję...
Od czego by tu zacząć... A-ha! Słyszałeś waść może kiedyś o drowach? To taka rasa ciemnych, żyjących w hermetycznych środowiskach elfów, bardzo często większą część życia spędzających w podziemnych miastach. Szczerze mówiąc - jakoś nigdy za nimi nie przepadałem. Takie zamknięte w sobie są, a do tego ta arogancja, egocentryzm i buta... Tak więc, aby wszelkie wątpliwości rozwiać, Nami jest właśnie drowem. Ale-ale! Żebyś mi tu od razu nie pomyślał, że próbuję Ci w ten zawoalowany sposób ją opisać. Nie, nie! ona jest inna... Już od dziecińswa wyróżniała się w swojej społeczności. Z początku tylko fizycznie: była mniejsza od swych rówieśników, jej cera była znacznie jaśniejsza, wręcz bardziej elfia niż drowia, no i oczy. Oczy miała bardzo specyficzne, jak na drowa. Zielone i jasne. Jakby wiecznie kłócące się ze światem, w którym przyszło jej dorastać - ciemnym, ponurym, poważnym; choć jednocześnie - pełnym mądrości.
Z początku nie zwracano wielkiej wagi do jej odmienności. Nami dorastała, kształcąc się w wybranej przez siebie dziedzinie magii - magii ognia. Trzeba przyznać, iż osiągała naprawdę dobre wyniki. Ha, to pewno dlatego, iż potrafi być - skubana - naprawdę wytrwała w dążeniu do celu, ha! Jednak poza tym nie było wcale sielankowo. Jej odrębność akceptowano, dopóki nie zaczęła się objawiać także w zachowaniu. Nami po prostu nie pasowała do swej rasy. Nie miała w sobie pokładów okrucieństwa, nie było w niej tego zimnego wyrachowania, w decyzjach nie kierowała się tylko kalkulacjami, ale i - uczuciami. Była po prostu za dobra, by być akceptowaną. W tym momencie pozwolę sobie, mój drogi słuchaczu, na małą dygresję: moje słowa wcale nie oznaczają, iż masz brać Nami za wcielenie anioła. O nie, miałem na myśli tylko to, iż była zbyt dobra, ale jak na drowa. W zwyczajnym, ludzkim (nie wspominając już o elfim!) świecie jej charakter zostałby uznany za całkiem zwykły, może nawet momentami lekko egoistyczny.
A jaki jest ten charakter, pytasz mnie Waść? Ach, Nami wciąż uczy się życia. Obecnie można powiedzieć, iż jest na pewno wytrwała. Zaiste, sumienność i gorliwość jej poczynań, gdy już sobie coś postanowi, jest zadziwiająca. Nie raz potrafiła mnie zadziwiać tym, jak realizuje swe wybiegające daleko w przyszłość plany - już dziś. Choć przyznać muszę, iż momentami - wydaje się - wręcz przesadnie próbuje gonić za tym odległym celem. Biegnie zbyt szybko i - gdyby nie kolejna z jej cech - mogłaby wiele przeoczyć po drodze... A tą cechą jest otwartość na rady innych. Nami nigdy nie odrzuca ich, zawsze wysłuchuje ich z uwagą i szczerze próbuje zrozumieć współrozmówcę. Ta empatia chyba jest też czymś specyficznym u drowów. Dzięki temu potrafi się zatrzymać i spojrzeć na swoje życie, zachowanie z dystansu. Myślę, że to bardzo ważne. Ale-ale, Waść! Żebyś mi tu ją tu od razu nie brał na taki wzór cnót! Bo poza dobrą stroną, Nami posiada też drugą, ciemniejszą, stronę księżyca... Trzeba przyznać, że swą wytrwałość potrafi wykorzystywać i do innych celów. Ojej, ile to już razy uparcie i bez żadnych kompromisów wywalczała u mnie różnorakie sprawy. A tyś myślał, iż czemuż to ten szkic w ogóle powstał, hę? No, i lepiej przy niej nie mieć żadnych sekretów... Nami bardzo nie lubi, jeśli jej się nie chce czegoś powiedzieć. Więc bądź Waść ostrożny! Ale poza tym wszystkim jest - jakby Ci to określić... - zwyczajnie urocza.
Ale jam się tu rozgadał, a odeszliśmy od głównej historii... Jak więc to się stało, iż Nami jest teraz tutaj - w Imperium Jaskini Behemota, w Osadzie? Cóż, Waść, wysilże, cholera, wyobraźnię. Jeśliś słyszał com mówił o drowach, o ich cechach, i jeślim powiedział Ci jak Nami wyróżniała się wśród nich, to - jak myślisz - miłe to jej życie było wśród swych rodaków? Choć pewnie ona nigdy nawet nie zdawała sobie z tego sprawy. Od dziecka mając styczność tylko z innymi drowami, nie znała przedstawicieli innych ras i ich społeczności. Oczywiście, czytała o nich, ale czymże jest książka? W jaki sposób stwierdzić jej wiarygodność? Wartość? Nami dręczyły wątpliwości. Czuła się izolowana, czuła niechęć swych współbraci, jednak nie znała innego życia. Brała to za coś zwykłego, coś, od czego nie można uciec. I pewnie też by nie uciekła, gdyby nie jej chęć poznania świata. I pewnego dnia, korzystając z bardzo rzadkich wśród drowów okazji na wyjście z podziemi, wybrała się w podróż, wraz z pewnym starszym handlarzem (rzecz nietypowa!). Gdy znalazła się w prawdziwym świecie, przecierała oczy ze zdumienia. Wszystkie opisy, wszystkie książki - okazały się prawdą. A do tego zrozumiała tyle rzeczy... Do tej pory znała świat tylko z przekazów innych, czy to pisarzy, czy nielicznych współbraci. Ale wtedy to były słowa bez wartości. Jak ślepiec od urodzenia nie rozumiejący czym jest światło, który nagle odzyskuje wzrok, nigdy nie chce już wracać... Nami też nie chciała.
Jednak nie było znów tak pięknie. Nami, tak różniąca się od pobratymców, tutaj była uznawana za zwykłego drowa. Nie dostrzegano tych szczegółów! Była zawiedzona. Odnalazła miejsce, w którym - jak czuła - mogłaby się poczuć dobrze, jednak to miejsce - jej nie chciało. Czuła się źle. Przez pewien czas wałęsała się bez celu po świecie, nie mogąc zdecydować, co ze sobą zrobić. Nie chciała wracać, gdyż czuła, że jej prawdziwy dom jest tutaj - wśród ludzi, elfów, krasnoludów i innych stworzeń. Ale z drugiej strony - jak mogła im się na siłę narzucać, jeśli oni jej nie akceptowali? Nie wiedziała co ze sobą począć, do chwili gdy - och, jakże to banalnie zabrzmi, nie uważasz? - przypadkiem trafiła pod bramy Imperium. Tak naprawdę wcale nie chciała tu wstępować, nie widziała sensu, myślała, że to kolejna osada, taka sama jak wszystkie inne. I - już! już! - miała odejść, gdy dobiegł ją głos strażnika-pretorianina. Głos ten był ciepły i szczery. Pytał się czy Nami przybyła do Imperium i kim jest. Bo wydaje się trochę - niech się tylko nie obraża! - odmienna od reszty mieszkańców. Ale nic to! W Imperium odmienność nie była niczym innym. I Nami, zadziwiona inicjatywą pretorianina i jego szczerym zainteresowaniem, spróbowała. Dała nam szansę, a my daliśmy szansę jej.
Dalej jej historia toczy się już na kartach Imperium i jeśliś jest tego ciekaw - możesz ją przestudiować, we własnym zakresie, jeśliś jest dość wytrwały.
Pytasz mnie, Waść, skąd znam Nami i tyle o niej wiem? Och, to już materiał na inną historię... Zupełnie inną historię.
Autor: Faramir
Napisane w IJB, osobiste, wszystkie | Dodaj komentarz
