W moich rękach
20 czerwca, 2007Pierwszy tom "Achai" wrocławskiego twórcy pana Andrzeja Ziemiańskiego.
Wracają wspomnienia, jak wciągnięta w jej lekturę rześko wracałam już z drugim tomem w torbie przez Rynek mało nie wpadając na różnych ludzi, ale nic mnie nie potrafiło od niej oderwać.
Od 2003 przeszła przez wiele rąk, czymś zalana, pierwsza z mojej kolekcji fantastyki. Ciągle pachnie farbą drukarską - już nie tak jak kiedyś, ale jednak. Zawsze.
Jedni mówią 'śmierdzi farba drukarska'. Ja mówię 'pachnie' i gdy tylko mam świeżo wydrukowaną książkę w rękach siedzę w niej z całym nosem i wącham. Piękny zapach.
Chyba nic nie zmieni mojej miłości do książek. Do tej magii, która ciągle przesuwa moje oczy literka za literką, słowo za słowem, zdanie za zdaniem i akapit za akapitem aż do samego końca.
Może i 'wyssałam' tą pasję z mlekiem mamy, bo ona sama jest molem książkowym, może i miałam dobry przykład w domu 'bo u mnie się czyta, a nie tylko ogląda telewizor'. Wszystko jest możliwe, tak samo jak wszystko jest do podważenia.. Fakt jedak pozostaje faktem.
Wracają wspomnienia, jak wciągnięta w jej lekturę rześko wracałam już z drugim tomem w torbie przez Rynek mało nie wpadając na różnych ludzi, ale nic mnie nie potrafiło od niej oderwać.
Od 2003 przeszła przez wiele rąk, czymś zalana, pierwsza z mojej kolekcji fantastyki. Ciągle pachnie farbą drukarską - już nie tak jak kiedyś, ale jednak. Zawsze.
Jedni mówią 'śmierdzi farba drukarska'. Ja mówię 'pachnie' i gdy tylko mam świeżo wydrukowaną książkę w rękach siedzę w niej z całym nosem i wącham. Piękny zapach.
Chyba nic nie zmieni mojej miłości do książek. Do tej magii, która ciągle przesuwa moje oczy literka za literką, słowo za słowem, zdanie za zdaniem i akapit za akapitem aż do samego końca.
Może i 'wyssałam' tą pasję z mlekiem mamy, bo ona sama jest molem książkowym, może i miałam dobry przykład w domu 'bo u mnie się czyta, a nie tylko ogląda telewizor'. Wszystko jest możliwe, tak samo jak wszystko jest do podważenia.. Fakt jedak pozostaje faktem.
Napisane w osobiste, wszystkie | 2 komentarze
(Moja) domowa biblioteczka o Japonii
20 czerwca, 2007Po notce u Alvarusa tak mnie natchnęło, że jeszcze nie spisywałam zawartości półki należącej do tej części mnie, którą śmiało można nazwać nihon otaku.
Nauka Japońskiego:
Kana na wesoło - Katakana - Waneko
Kana na wesoło - Hiragana - Waneko
Słownik minimum jap-pol, pol-jap - Wiedza Powszechna
Słownik japońsko- polski - Wiedza Powszechna
Mini rozmówki japońskie - Wiedza Powszechna
Ewa Krassowska - Mackiewicz - Pismo japońskie metody transkrypcji - Wydawnictwo PJWSTK
Ewa Krassowska - Mackiewicz - Język japoński dla początkujących - Wydawnictwo PJWSTK
Naoya Fujita - Mówimy po japońsku - Wydawnictwo Akademickie DIALOG
R. Huszcza, J. Majewski, Maho Ikushima, J. Pietrow - Gramatyka Japońska podręcznik z ćwiczeniami cz. I - Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
R. Huszcza, J. Majewski, Maho Ikushima, J. Pietrow - Gramatyka Japońska podręcznik z ćwiczeniami cz. II - Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Bogusław Nowak - Słownik Znaków Japońskich - Wiedza Powszechna
Japoński w 1 miesiąc- PONS
Język Japoński na co dzień - Level Traiding
Historia, kultura, literatura historyczno-przygodowa etc.
Sahoko Kaji, Noriko Hama, Jonathan Rice - Poradnik Ksenofoba Japończycy - Wydawnictwo Adamantan
Alfred F. Majewicz - Dzieje i legendy Ajnów - ISKRY
Janina Rubacj - Kuczewska - Życie po japońsku - ISKRY
Robert Guillain - Japonia Trzecie Mocarstwo - Książka i Wiedza
Robert Guillain - Od Pearl Harbour do Hirosimy - Książka i Wiedza
Estera Żeromska - Maska na japońskiej scenie - Wydawnictwo TRIO
Joanna Bator - Japoński Wachlarz - Wydawnictwo Twój Styl
Przewodnik National Geographic - Japonia
Biblioteka "Gazety Wyborczej" - Podróże Marzeń - Japonia
Iwona Koradzińska - Nawrocka - Japońska miłość dworska - Wydawnictwo TRIO (seria Oblicza Japonii)
Joanna Krawczyk - Shugendo droga górskiej ascezy - Wydawnictwo TRIO (seria Oblicza Japonii)
Iwona Umięcka - Zelek - Ogisai - Wydawnictwo TRIO (seria Oblicza Japonii)
Munenori Yagyu - Sztuka Wojny Rodu Yagyu - Heiho Kadensho - Diamond Books
Jolanta Tubielewicz - Mitologia Japonii - Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe
F.J Norman - Japoński Wojownik - Diamond Books
Krzysztof Olszewski - Ki no Tsurayuki a poszukiwanie tożsamości kulturowej w literaturze japońskiej X wieku - Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Curtis Anderssen - Krótka historia Japonii - Wydawnictwo Akademickie DIALOG
Beata Kubiak - Mishima Yukio - Universtitas
Jolanta Tubielewicz - Kultura Japonii Słownik - WSiP
Ewa Pałasz - Rutkowska, K. Starecka - Historia Państw Świata w XX wieku - Japonia - Wydawnictwo TRIO
Jeśli ktoś jest zainteresowany tematyką Bonsai i Ogrodów Zen również mogę dostarczyć listę książek, które mam w domu - mniej więcej takiej samej 'grubości' jak ta moja tylko, że tym razem ta biblioteczka należy do mego tatusia ;)
Pees.
Proszę o wybaczenie ale nie mam japońskiej czcionki, bo moja SuSe ostanio wariuje.
Nauka Japońskiego:
Historia, kultura, literatura historyczno-przygodowa etc.
Jeśli ktoś jest zainteresowany tematyką Bonsai i Ogrodów Zen również mogę dostarczyć listę książek, które mam w domu - mniej więcej takiej samej 'grubości' jak ta moja tylko, że tym razem ta biblioteczka należy do mego tatusia ;)
Pees.
Proszę o wybaczenie ale nie mam japońskiej czcionki, bo moja SuSe ostanio wariuje.
Napisane w japonia, japoński, wszystkie | 4 komentarze
Serce szybciej zabiło
18 czerwca, 2007Wypakowywałam torebkę po wczorajszych egzaminach.
Portfel, chusteczki, dowód osobisty, jakieś karty bankomatowe, drobniaki, długopis, ołówek, ściąga z gramatyki a w niej powinno być 'Statement of Entry', które upoważnia mnie i jest potwierdzeniem danych do odbioru wyników z FCE.
Serce mi na chwilę stanęło, a w głowie "co ja mogłam z tą kartką zrobić? Została w British Council? Fak, fak." Na szczęście pierwszy strach szybko minął i trzeźwo zaczęłam się rozglądać po pokoju.
Pewnie pierwszym ruchem jakim wykonałam po powrocie wczoraj było wyciągnięcie tej kartki coby się nie zgubiła/bardziej nie pogięła, dlatego spokojnie sobie leżała na półce. Eh.
Portfel, chusteczki, dowód osobisty, jakieś karty bankomatowe, drobniaki, długopis, ołówek, ściąga z gramatyki a w niej powinno być 'Statement of Entry', które upoważnia mnie i jest potwierdzeniem danych do odbioru wyników z FCE.
Serce mi na chwilę stanęło, a w głowie "co ja mogłam z tą kartką zrobić? Została w British Council? Fak, fak." Na szczęście pierwszy strach szybko minął i trzeźwo zaczęłam się rozglądać po pokoju.
Pewnie pierwszym ruchem jakim wykonałam po powrocie wczoraj było wyciągnięcie tej kartki coby się nie zgubiła/bardziej nie pogięła, dlatego spokojnie sobie leżała na półce. Eh.
Napisane w osobiste, wszystkie | 2 komentarze
After FCE
17 czerwca, 2007W sumie było pięć części egzaminu. Proszę wybaczyć mi wszelkie błędy słowne i tego typu sprawy, ponieważ od dwóch myślę w trybie angielskim.
Wczoraj:
Reading: tekst zwykły i do niego pytania, tekst z wyrwanymi akapitami, tekst bez nagłówków i chyba coś jeszcze. W każdym razie już nie pamiętam. Zrobiłam, wyszłam jak zawsze przed czasem. Później okazało się, że dwie osoby zwinęły booklety e to znaczy hmm arkusze z pytaniami tak by można było powiedzieć. Primo w głowie mi się w ogóle nie mieści jak można coś takiego zrobić, ale cóż nasuwa się jedna odpowiedź - Polska. Secundo Wrocław zdawał jako jedno z ostatnich miast, więc nie mam pojęcia po co to komu, ale nikt nie zna zakamarków ludzkiej psychiki. W każdym razie gdyby ich nie oddali unieważniliby całej grupie w sali (prawie 200 osób) egzamin.
Writing: część druga, której w sumie najbardziej się bałam. Obowiązkowe zadanie to odpisać na list z ofertą wakacji z uwzględniem wszystkich 'moich notatek', które były na arkuszu. I jedno z trzech do wyboru: rozprawka - dzieci nie powinny nosić telefonów komórkowych, artykuł - co Cię rozśmiesza? o film chodziło - to mój temat, napisałam o Monthy Pythonie, i dwie wersje pytania opartego na podstawie lektur, które były przez nich zalecane w tym roku. Napisałam, zmieściłam się w przedziałach słów (120-180). Również wyszłam przed czasem i to w sumie po około 40-50 minutach, a na ten akrusz było 90.
Use Of English: tekst z wpisaniem jednego słowa, abcd, zdania masz jedno słowo, które masz w kolejnym wykorzystać a ma brzmieć tak samo, tekst i pojedyncze wyrazy które masz odpowiednio przekształcić aby dobrze pasowały i chyba coś, ale tego też już nie pamiętam. Zrobiłam, miałam zamiar wyjść wcześniej, ale popatrzyłam na zegarek i stwierdziłam, że mi się nie śpieszy i zaczęłam sprawdzać literówki. No i dobrze zrobiłam bo trochę ich tam się pojawiło. A w sumie i tak wyszłam przed czasem...
Dzisiaj:
Listening: mała, miła salka na trochę ponad 30 osób, prowadzący polak z cudnym brytyjskim akcentem (kurna, naprawdę byłam pod wielkim wrażeniem, swoje się już nasłuchałam polaków..), siedziałam w ostatniej ławce, ale nie powiedziałabym abym źle słyszała przy taaaakich wielkich kolumnach. Fakt, odpowiedzi były bardzo, a nawet bardzo bardzo podchwytliwe i trudno było coś wybrać, ale no co wyboru nie miałam, uzupełniłam wszystko na karcie odpowiedzi. Też tam różne rodzaje zadań dali. Widziałam tylko, że ludzie z boku i przodu (ja pod ścianą) z każdym tekstem zniżali się coraz bliżej i bliżej do poziomu ławki. Po ich minach wydaje mi się, że bardzo mało rozumieli i tak naprawdę łapali się tylko key wordów co w słuchaniu jest sporym błędem, który może kosztować punkty. Ja mam już wyrobiony nawyk aby słuchać całego zdania a nie łapać wyrazy, które są w odpowiedziach i nie koniecznie w takim samym sensie przedstawione jak w wypowiedziach
Speaking: Naprawdę siebie już dawno tak dukającej nie widziałam. W momencie gdy przestąpiłam próg sali cały zasób słówek poleciał sobie na wycieczkę krajoznawczą na skrzydłach stresu. Trza było odpowiedzieć na pytania o sobie, potem opisać dwa obrazki, odpowiedź też tam na jakieś pytanie egzaminatora, potem dostałyśmy (we dwoje się zdaje) kilka obrazków i miałyśmy powiedzieć, które z nich były dobre aby ulepszyć park we wro. I na końcu jeszcze czy rodzice z dziećmi powinni mieszkać w centrum miasta. Po polsku mało co jestem w stanie na to wszystko powiedzieć, nie mówiąc już o angielskim. Załamka normalnie.
Wyniki gdzieś tam kiedyś w sierpniu. Jak nie zdam to podejdę sobie w grudniu, a w marcu i tak pewnie szarpnę się na CAE.
Wczoraj:
Reading: tekst zwykły i do niego pytania, tekst z wyrwanymi akapitami, tekst bez nagłówków i chyba coś jeszcze. W każdym razie już nie pamiętam. Zrobiłam, wyszłam jak zawsze przed czasem. Później okazało się, że dwie osoby zwinęły booklety e to znaczy hmm arkusze z pytaniami tak by można było powiedzieć. Primo w głowie mi się w ogóle nie mieści jak można coś takiego zrobić, ale cóż nasuwa się jedna odpowiedź - Polska. Secundo Wrocław zdawał jako jedno z ostatnich miast, więc nie mam pojęcia po co to komu, ale nikt nie zna zakamarków ludzkiej psychiki. W każdym razie gdyby ich nie oddali unieważniliby całej grupie w sali (prawie 200 osób) egzamin.
Writing: część druga, której w sumie najbardziej się bałam. Obowiązkowe zadanie to odpisać na list z ofertą wakacji z uwzględniem wszystkich 'moich notatek', które były na arkuszu. I jedno z trzech do wyboru: rozprawka - dzieci nie powinny nosić telefonów komórkowych, artykuł - co Cię rozśmiesza? o film chodziło - to mój temat, napisałam o Monthy Pythonie, i dwie wersje pytania opartego na podstawie lektur, które były przez nich zalecane w tym roku. Napisałam, zmieściłam się w przedziałach słów (120-180). Również wyszłam przed czasem i to w sumie po około 40-50 minutach, a na ten akrusz było 90.
Use Of English: tekst z wpisaniem jednego słowa, abcd, zdania masz jedno słowo, które masz w kolejnym wykorzystać a ma brzmieć tak samo, tekst i pojedyncze wyrazy które masz odpowiednio przekształcić aby dobrze pasowały i chyba coś, ale tego też już nie pamiętam. Zrobiłam, miałam zamiar wyjść wcześniej, ale popatrzyłam na zegarek i stwierdziłam, że mi się nie śpieszy i zaczęłam sprawdzać literówki. No i dobrze zrobiłam bo trochę ich tam się pojawiło. A w sumie i tak wyszłam przed czasem...
Dzisiaj:
Listening: mała, miła salka na trochę ponad 30 osób, prowadzący polak z cudnym brytyjskim akcentem (kurna, naprawdę byłam pod wielkim wrażeniem, swoje się już nasłuchałam polaków..), siedziałam w ostatniej ławce, ale nie powiedziałabym abym źle słyszała przy taaaakich wielkich kolumnach. Fakt, odpowiedzi były bardzo, a nawet bardzo bardzo podchwytliwe i trudno było coś wybrać, ale no co wyboru nie miałam, uzupełniłam wszystko na karcie odpowiedzi. Też tam różne rodzaje zadań dali. Widziałam tylko, że ludzie z boku i przodu (ja pod ścianą) z każdym tekstem zniżali się coraz bliżej i bliżej do poziomu ławki. Po ich minach wydaje mi się, że bardzo mało rozumieli i tak naprawdę łapali się tylko key wordów co w słuchaniu jest sporym błędem, który może kosztować punkty. Ja mam już wyrobiony nawyk aby słuchać całego zdania a nie łapać wyrazy, które są w odpowiedziach i nie koniecznie w takim samym sensie przedstawione jak w wypowiedziach
Speaking: Naprawdę siebie już dawno tak dukającej nie widziałam. W momencie gdy przestąpiłam próg sali cały zasób słówek poleciał sobie na wycieczkę krajoznawczą na skrzydłach stresu. Trza było odpowiedzieć na pytania o sobie, potem opisać dwa obrazki, odpowiedź też tam na jakieś pytanie egzaminatora, potem dostałyśmy (we dwoje się zdaje) kilka obrazków i miałyśmy powiedzieć, które z nich były dobre aby ulepszyć park we wro. I na końcu jeszcze czy rodzice z dziećmi powinni mieszkać w centrum miasta. Po polsku mało co jestem w stanie na to wszystko powiedzieć, nie mówiąc już o angielskim. Załamka normalnie.
Wyniki gdzieś tam kiedyś w sierpniu. Jak nie zdam to podejdę sobie w grudniu, a w marcu i tak pewnie szarpnę się na CAE.
Napisane w wszystkie | Dodaj komentarz
Rozmowy kontrolowane
17 czerwca, 2007Rozmawiamy o wypadkach na drodze Karpacz - Wrocław
/fistach: ja nie chcę tak skończyć! Ale jakby co pamiętaj: muszę mieć ładnie stringi intimmissini, obowiązkowo białe! no i musisz mnie posmarować samoopalaczem, żebym dobrze wyglądała w trumnie. No i manicure i pedicure obowiązkowo, jak coś to kłam, że jestem w śpiączce jakby się ktoś brzydził.
/me była się tylko w stanie śmiać, patrząc na minę fistacha
Zupełnie inny temat.
/fistach: wysoka dziewczyna, S to jakiś błąd genetyczny. Ja zupełnie nie wiem po kim. Mój tato ma duży biust.
/me: wiesz, zwinęłabym Ci jedną sukienkę, ale była za mała w cyckach.
/fistach wskazując na mój biust: tobie Bozia dała tam
/me: ja Ci kurna dam
/fistach pukając się w główkę: a mi tutaj, o!
/fistach: ja nie chcę tak skończyć! Ale jakby co pamiętaj: muszę mieć ładnie stringi intimmissini, obowiązkowo białe! no i musisz mnie posmarować samoopalaczem, żebym dobrze wyglądała w trumnie. No i manicure i pedicure obowiązkowo, jak coś to kłam, że jestem w śpiączce jakby się ktoś brzydził.
/me była się tylko w stanie śmiać, patrząc na minę fistacha
Zupełnie inny temat.
/fistach: wysoka dziewczyna, S to jakiś błąd genetyczny. Ja zupełnie nie wiem po kim. Mój tato ma duży biust.
/me: wiesz, zwinęłabym Ci jedną sukienkę, ale była za mała w cyckach.
/fistach wskazując na mój biust: tobie Bozia dała tam
/me: ja Ci kurna dam
/fistach pukając się w główkę: a mi tutaj, o!
Napisane w dialogi, wszystkie | Dodaj komentarz
"Muzyka łagodzi obyczaje"
15 czerwca, 2007Dobrze, że mam takie swoje ukochane piosenki czy płyty, które w każdej sytuacji pozwalają mi rozładować wszystkie skumulowane emocje (najczęściej te negatywne).
Chwila fałszowania na pełne płuca wraz z wokalistą naprawdę pomaga. Inaczej byłoby ze mną bardzo kiepsko ostatnimi dniami.
W moim przypadku zbawienny jest Linkin Park czy Lacuna Coil, gdzie znam już wszystkie teksty na pamięć i mogę 'wyć' do woli i bez skrępowania ;)
Chwila fałszowania na pełne płuca wraz z wokalistą naprawdę pomaga. Inaczej byłoby ze mną bardzo kiepsko ostatnimi dniami.
W moim przypadku zbawienny jest Linkin Park czy Lacuna Coil, gdzie znam już wszystkie teksty na pamięć i mogę 'wyć' do woli i bez skrępowania ;)
Napisane w osobiste, wszystkie | 7 komentarzy
Zabawne
13 czerwca, 2007A w sumie może i nawet dziwne, że gdy robię takie zwykłe, podstawowe ćwiczenia z angielskiego bardzo mocno wysilam mózgownicę, aby coś sensownego mi z tego wyszło, a rzeczy zaawansowane to pyk pyk i po sprawie.
Póki co nie mam czasu aby mocno się koncetrować na tym, ale pewnie po FCE trzeba będzie wrócić do tego, odświeżyć wszystko i to jeszcze w taki sposób aby w razie potrzeby móc Jemu wytłumaczyć co trzeba. Hm.
Póki co nie mam czasu aby mocno się koncetrować na tym, ale pewnie po FCE trzeba będzie wrócić do tego, odświeżyć wszystko i to jeszcze w taki sposób aby w razie potrzeby móc Jemu wytłumaczyć co trzeba. Hm.
Napisane w osobiste, wszystkie | Dodaj komentarz
Polityka braku myślenia, czyli pakujemy zabawki i zwijamy interes DVD
10 czerwca, 2007Jak to postanowili zrobić zagraniczni wydawcy płyt DVD w naszym kraju, po 'aferze' z napisy.org. ITI już się pozamykało, Warner Home Video uczyni to niedługo. Uznali, że w Polsce nie rozgranicza się co to wymiana informacji a łamania praw autorskich i własności intelektualnej.
Dobry sposób aby jeszcze zwiększyć skalę piractwa w Polsce i tłumaczeń na własną rękę. W sumie ucieczka z kraju, który nie jest w stanie respektować własnego prawa jest najłatwiejszym rozwiązaniem.
Nie zastanowili się jak można zmienić sytuację, przyciągnąć więcej klientów do swoich dystrubucji, zmiejszyć ceny wydań po to aby naprawdę współgrały z naszymi (prawdziwymi) zarobkami a nie średnimi narodowymi tak świetnie wyglądającymi w zestawieniach rocznych, zatrudnić kompetentych ludzi do tłumaczeń - ja wiem, ja wiem czepiam się, ale od jakiegoś czasu tłumaczenia filmów są naprawdę coraz gorszę, jakby robili na odwal się, bo nikt przecież i tak nie zauważy. Błąd. Zauważa coraz więcej ludzi, ponieważ coraz mniej w ogóle nie zna przynajmniej angielskiego, a jeśli nie zna to z reguły są to i tak starsze pokolenia, które się tak mocno już nowościami kinowymi nie interesują.
Oryginalny tekst na Filwebie
Dobry sposób aby jeszcze zwiększyć skalę piractwa w Polsce i tłumaczeń na własną rękę. W sumie ucieczka z kraju, który nie jest w stanie respektować własnego prawa jest najłatwiejszym rozwiązaniem.
Nie zastanowili się jak można zmienić sytuację, przyciągnąć więcej klientów do swoich dystrubucji, zmiejszyć ceny wydań po to aby naprawdę współgrały z naszymi (prawdziwymi) zarobkami a nie średnimi narodowymi tak świetnie wyglądającymi w zestawieniach rocznych, zatrudnić kompetentych ludzi do tłumaczeń - ja wiem, ja wiem czepiam się, ale od jakiegoś czasu tłumaczenia filmów są naprawdę coraz gorszę, jakby robili na odwal się, bo nikt przecież i tak nie zauważy. Błąd. Zauważa coraz więcej ludzi, ponieważ coraz mniej w ogóle nie zna przynajmniej angielskiego, a jeśli nie zna to z reguły są to i tak starsze pokolenia, które się tak mocno już nowościami kinowymi nie interesują.
Oryginalny tekst na Filwebie
Napisane w wszystkie | 2 komentarze
Tyle książek..
07 czerwca, 2007Mam na półkach. Fakt, większość już przeczytana, ba nawet bardzo dobrze pamiętana, więc nie ma co drugi raz tego samego czytać.
Jednak gdy mam już dość wszystkiego i ochotę na jakąś dobrą lekturę, której do tej pory nie czytałam to nad biurkiem znajdują się już tylko albo nudne pozycje, które swego czasu zaczęłam, ale odłożyłam albo tak dziwne, że ledwo idzie je czytać.
Szlag by to trafił.
Tak, ten wielki regał mang ze zdjęć też jest już dawno oznaczony 'read'.
Jednak gdy mam już dość wszystkiego i ochotę na jakąś dobrą lekturę, której do tej pory nie czytałam to nad biurkiem znajdują się już tylko albo nudne pozycje, które swego czasu zaczęłam, ale odłożyłam albo tak dziwne, że ledwo idzie je czytać.
Szlag by to trafił.
Tak, ten wielki regał mang ze zdjęć też jest już dawno oznaczony 'read'.
Napisane w osobiste, wszystkie | 7 komentarzy
Przenosiny.
06 czerwca, 2007Nie, nie wynoszę się z joggera. Za wygodna jestem. Za to całe archiwum z tamtego roku i tego kawałka 2005 co zaczęłam pisać ląduje na drugim poziomie.
Wiadomo, zalogowani będą je tak czy śmiak widzieć, niezalogowani - no, cóż - trudno się mówi.
Wiadomo, zalogowani będą je tak czy śmiak widzieć, niezalogowani - no, cóż - trudno się mówi.
Napisane w wszystkie | 5 komentarzy