Liverpool city..
30 lipca, 2007Wbijaja nam pod nazwa 'angielski' wymowe amerykanska, wyrazna ale bez jako takiego akcentu, slowka ktorych brytyjczycy nie uzywaja na codzien, albo uzywaja ale w zmienionej formie.
Pomijam juz poziom naszych ksiazek jezykowych. Ach. Zasilinialam sie w bibliotece nie mowiac juz o wielkiej sali w ksiegarni poswieconej tylko nauce foreign laguages. Ba, byla nawet poleczka z polskim :P. Aaaa jaka dluga w sumie nawet i dwie z japonskim. Rawr. On musial mnie odciagac sila, bo nie chcialam opuscic stanowiska boju mimo ze kolaczace sie w kieszeniu funty byly tylko na przetrwanie. Nic to. Ja tam jeszcze wroce.
Co do biblioteki. Wielka, z wielka iloscia ksiazek, mang (kurna mang!) i komiksow, audiobookow (do nauki jezykow i zwyklych ksiazek), jakimis filamami, prawniczymi pierdolami i okolo piecdziesiecioma stanowiskami komputerowymi.
Ksiazki ladnie podzielone na dzialy - medycyna, chemia, robotyka, jezyki obce (o tym za chwile), energetyka, religioznastwo, filozofia, literatura (romanse, sranse, si-fi i fantasy, horror etc. etc.). Jest co zwiedzac i co czytac jesli o moje zdanie chodzi.
Wracajac do dzialu jezykow obcych. Zajmuje on prawie pol pietra. Jeden regal hiszpanski, jeden francuski, jeden niemiecki, kilkanascie angielskich (poprzez szczegolowe analizy fonetyki, gramatyki az do korzeni i historii jezyka, no wiadomo jeszcze zwykle podreczniki do nauki i powtorki na roznych levelach), jeden azjatycki - chinski, japonski, hmpf jeszcze chyba wietnamski i tajski tam byl (filologia na ktora sie rok temu dostalam...), jeden z arabskimi (tych to niestety nie umiem wymienic bo wszystkie dla mnie wygladaja podobnie i ta sfera mnie nie kreci wiec tylko rzucilam okiem, ale i tak bylo tego duzo:P). Moglam siedziec i siedziec i siedziec i wybierac.
Co lepsze oni limit ksiazek maja sztuk 12 na jedna karte, co mnie nalogowego czytaczoholika bardzo mocno ucieszylo, co prawda tylko na 3 tyg, ale to najmniejszy problem.
Spelnilo sie moje wielkie marzenie aby przeczytac Enderverse Orsona Scotta Carda w oryginale. Znalazlam w bibliotece i wlasnie pochlaniam Sage Cienia.
A, brytole sa glupim i leniwym narodem. Ludki ktore wypozyczaja ksiazki to sa emigranci. Gdy kazdego dnia jestem chodz na chwile w bibliotece odsetek tubylcow (nie licze tych tam pracujacych) moze to 1% z calosci jaka sie tam przewija.
Do narodu jeszcze wrocimy w nastepnych tomach opowiesci z placu boju w Liverpoolu. Podobnie jak do opisow samego miasta - beda dwie strony, ta ladna - wyczyszczone centrum i ludki zatrudnione do sprzatania od czasu do czasu i ta brzydka, ktora notabene jest rzeczywistoscia w jakiej oni sa wychowywani i jak maja w glowach.
Fotki biblioteki zostana zamieszczone jutro bo dzisiaj je zrobilam. Centrum pewnie w nastepnych dniach bo trza bedzie je posegregowac.
See ya next time.
Napisane w Liverpool, wszystkie | 2 komentarze
Mieszkanko
30 lipca, 2007

























Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | 1 komentarz
Alive..
20 lipca, 2007Zyjemy sobie spokojnie poki co, probujemy oswoic sie z mentalnoscia tego narodu i wszedobylskimi smieciami w miescie oraz prawie calkowitym brakiem koszy.
O dziwo przez ostatni tydzien prawie nie padalo - sasiad stwierdzil, ze przywiezlismy dobra pogode.
Wiecej juz wkrotce. I pewnie cholernie dlugie bedzie, albo podzielone na kilka tematycznych notek, ktore ukaza sie jedna po drugiej (miasto, ludzie, biblioteka ^^, dzwine/smieszne rzeczy albo cos w tym guscie). Oczywiscie wszystko bedzie poparte zdjeciami.
Na zwiedzanie miasta wiekszego i calodziennego ja jeszcze sil nie mialam, poniewaz bardzo mi sie tutaj w glowie kreci (blisko morza etc. a ja zawsze mieszkalam w srodku kontynentu co tez robi swoje..), ale pewnie do tego tez dojdziemy.
Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | 1 komentarz
Hawk
18 lipca, 2007Jak cos prywatnego chceta to piszta mejla nami87//o2.pl.
Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | Dodaj komentarz
Pędziwiatr
13 lipca, 2007Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | Dodaj komentarz
Bye Bye Poland
12 lipca, 2007Od rana ostatnie przygotowania - trzeba się spakować (tak, tak dopiero teraz się będę pakowała), ewentualnie zrobić ostatnie zakupy. O 15 wyjazd do Katowic. 20:10 wylot do Liverpool'u.
Teraz zaczynają dawać o sobie znać emocje, które wcześniej gdzieś sobie były tam głęboko, bo to daleko jeszcze, a to masa czasu bla bla. Ale nie. To już. Za 24 h będę na miejscu i tylko z Nim.
W każdym razie powodzenia w zaplanowanych wakacjach i celach założonych na ten czas. Ja ponownie w Polsce będę 25 sierpnia ale tylko na jakiś dzień/dwa ze względu na swoją sesję poprawkową.
Nie wiem jak z siecią będzie na początku, później pewnie nie odpuścimy. W miarę możliwości przynajmniej będę się starała dodawać fotki do galerii i powiadamiać o tym na joggu gdyby ktoś był ciekaw naszych miejskich wycieczek i wrażeń.
No to trzymajta się ludu pracujący/odpoczywający.
Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | 3 komentarze
Szukanie mieszkania w Liverpool'u
10 lipca, 2007Tętno wzrasta w tempie błyskawicznym gdy masz z brytolami pogadać przez tel i dowiedzieć się szczegółów o pokój/mieszkanie.
Pomijam już fakt, że seplenią i słychać ich jak zza grobu przez co często rozmowa się wydłuża bo muszę prosić aby koleś (teraz sobie zdałam sobie sprawę, że gadałam dzisiaj tylko z facetami) powtórzył raz jeszcze.
W każdym razie jeden pan był bardzo zabawny. Wyskoczył do mnie z tekstem 'daj mi znać jak znajdziecie pracę'. Ja na to uprzejmie podziękowałam i stwierdziłam, że nie ma co się pytać czy do znalezienia pracy to mamy spać w parku - jak już mi tak 'zaproponował' to mu nawet nie wspomniałam, że mamy kasę odłożoną na miesięczny czynsz i depozyt.
Wielokrotna selekcja ofert wreszcie doprowadziła Jego (ja załatwiam końcówkę tylko) do krótkiej listy, którą wreszcie dało się ogarnąć. Listy miłosne zostały wysłane drogą e-mailową, bo mamusia i tak pewnie mnie za rachunek powiesi. Teraz czekamy na odpiskę, a do niektórych wcześniej dzwoniłam, potem pisałam mejla ze szczegółami. W każdym razie będzie dobrze.
Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | Dodaj komentarz
Pada deszczyk pada
10 lipca, 2007Napisane w wszystkie | Dodaj komentarz
Zbieramy manatki
09 lipca, 2007Wczoraj odebranie torby z BP poszło się rypać bo szanownej sieci stacji benzynowych poszedł na seksik program ściągający punkty z kart premium. Zdarza się.
Dzisiaj 3h wyleżane na fotelu u kosmetyczki. Ale się darłam momentami. Uh, czemu robienie się na bóstwo czasami tak boli? Jakieś drobniejsze zakupy zrobione (zestawik małego szwacza czy zgrabny nożyk ;)). Kantor zaliczony i kolejne funty w portfelu. Ah, ten mój śliczny uśmiech - normalnie dostałam lepszą cenę ^^.
Jutro jeszcze trzeba podzwonić i zrobić przegląd ofert mieszkań, które On przygotował. Potem do miasta pozałatwiać resztę spraw. Wypadałoby wreszcie odebrać poprawkę matury, prawda? Bo w sumie jak teraz nie pójdę to może najwcześniej za jakieś hmmm... półtora roku..
A potem zostało jeszcze napisanie CV, wydrukowanie, ksero i spakowanie się. No i czekanie na tyłku na lot z Katowic..
Jedziem podbijać świat
Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | 2 komentarze