Liverpool city..

30 lipca, 2007
Siedze sobie w tej Wielkiej Brytanii, slucham muzyki ktora ciagle i nieustannie kocham, ucze sie, chodze po miescie. Z kilkoma malymi roznicami. Zamiast tylko polskiego slychac przerozna mieszanke, poczawszy od azjatyckich (koreanski, chinski, wietnamski etc. - japonskiego nie slyszalam), poprzez rosyjski, arabskie (tych to nie umiem rozroznic), afrykanskie (uga buga i te sprawy ;) ale w dresach adasia), no oczywiscie polski tez sie znajdzie a tak naprawde najmniejszy odsetek to jest brytyjski angielski. A tu niestety nie ma co sie oszukiwac bo to co nam do glowek w szkole wbijaja to jest amerykanski angielski. Tak, tak moi drodzy. Rodowitego brytolka nawijajacego w normalnym tempie i zwyczajna maniera jest trudno zrozumiec. Ok, ok - fakt jestem w specyficznym regionie, ale to nie zmienia faktu ze oni wszyscy seplenia - hmpf no dobra, oprocz redaktorow radiowych i tych pracujacych w telewizji. Ich jest az przyjemnie posluchac.

Wbijaja nam pod nazwa 'angielski' wymowe amerykanska, wyrazna ale bez jako takiego akcentu, slowka ktorych brytyjczycy nie uzywaja na codzien, albo uzywaja ale w zmienionej formie.

Pomijam juz poziom naszych ksiazek jezykowych. Ach. Zasilinialam sie w bibliotece nie mowiac juz o wielkiej sali w ksiegarni poswieconej tylko nauce foreign laguages. Ba, byla nawet poleczka z polskim :P. Aaaa jaka dluga w sumie nawet i dwie z japonskim. Rawr. On musial mnie odciagac sila, bo nie chcialam opuscic stanowiska boju mimo ze kolaczace sie w kieszeniu funty byly tylko na przetrwanie. Nic to. Ja tam jeszcze wroce.

Co do biblioteki. Wielka, z wielka iloscia ksiazek, mang (kurna mang!) i komiksow, audiobookow (do nauki jezykow i zwyklych ksiazek), jakimis filamami, prawniczymi pierdolami i okolo piecdziesiecioma stanowiskami komputerowymi.

Ksiazki ladnie podzielone na dzialy - medycyna, chemia, robotyka, jezyki obce (o tym za chwile), energetyka, religioznastwo, filozofia, literatura (romanse, sranse, si-fi i fantasy, horror etc. etc.). Jest co zwiedzac i co czytac jesli o moje zdanie chodzi.

Wracajac do dzialu jezykow obcych. Zajmuje on prawie pol pietra. Jeden regal hiszpanski, jeden francuski, jeden niemiecki, kilkanascie angielskich (poprzez szczegolowe analizy fonetyki, gramatyki az do korzeni i historii jezyka, no wiadomo jeszcze zwykle podreczniki do nauki i powtorki na roznych levelach), jeden azjatycki - chinski, japonski, hmpf jeszcze chyba wietnamski i tajski tam byl (filologia na ktora sie rok temu dostalam...), jeden z arabskimi (tych to niestety nie umiem wymienic bo wszystkie dla mnie wygladaja podobnie i ta sfera mnie nie kreci wiec tylko rzucilam okiem, ale i tak bylo tego duzo:P). Moglam siedziec i siedziec i siedziec i wybierac.

Co lepsze oni limit ksiazek maja sztuk 12 na jedna karte, co mnie nalogowego czytaczoholika bardzo mocno ucieszylo, co prawda tylko na 3 tyg, ale to najmniejszy problem.

Spelnilo sie moje wielkie marzenie aby przeczytac Enderverse Orsona Scotta Carda w oryginale. Znalazlam w bibliotece i wlasnie pochlaniam Sage Cienia.

A, brytole sa glupim i leniwym narodem. Ludki ktore wypozyczaja ksiazki to sa emigranci. Gdy kazdego dnia jestem chodz na chwile w bibliotece odsetek tubylcow (nie licze tych tam pracujacych) moze to 1% z calosci jaka sie tam przewija.

Do narodu jeszcze wrocimy w nastepnych tomach opowiesci z placu boju w Liverpoolu. Podobnie jak do opisow samego miasta - beda dwie strony, ta ladna - wyczyszczone centrum i ludki zatrudnione do sprzatania od czasu do czasu i ta brzydka, ktora notabene jest rzeczywistoscia w jakiej oni sa wychowywani i jak maja w glowach.

Fotki biblioteki zostana zamieszczone jutro bo dzisiaj je zrobilam. Centrum pewnie w nastepnych dniach bo trza bedzie je posegregowac.

See ya next time.

Napisane w Liverpool, wszystkie | 2 komentarze

Mieszkanko

30 lipca, 2007
Mialo byc wczesniej. Nie udalo sie. Za to jest dzisiaj. Poki co zahostowane na image, jak przypomne sobie hasla do swojego ftpa to je tam jeszcze wrzuce dla potomnosci.

Free Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.usFree Image Hosting at www.ImageShack.us

Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | 1 komentarz

23 lipca, 2007
Pada. Pada. Pada. I Pada.

Napisane w Liverpool, wszystkie | Dodaj komentarz

Alive..

20 lipca, 2007
Zaraz bede drukowala sobie CV i smigala do jobcentreplus, aby sie tam ladnie pousmiechac o prace. Dluzsza notka zostanie przygotowana pewnie w weekend na shinowym laptopiku wraz ze zdjeciami mieszkania, okolicy i niektorych smiesznych rzeczy, ktore udalo nam sie juz na miejscu zaobserwowac.

Zyjemy sobie spokojnie poki co, probujemy oswoic sie z mentalnoscia tego narodu i wszedobylskimi smieciami w miescie oraz prawie calkowitym brakiem koszy.

O dziwo przez ostatni tydzien prawie nie padalo - sasiad stwierdzil, ze przywiezlismy dobra pogode.

Wiecej juz wkrotce. I pewnie cholernie dlugie bedzie, albo podzielone na kilka tematycznych notek, ktore ukaza sie jedna po drugiej (miasto, ludzie, biblioteka ^^, dzwine/smieszne rzeczy albo cos w tym guscie). Oczywiscie wszystko bedzie poparte zdjeciami.

Na zwiedzanie miasta wiekszego i calodziennego ja jeszcze sil nie mialam, poniewaz bardzo mi sie tutaj w glowie kreci (blisko morza etc. a ja zawsze mieszkalam w srodku kontynentu co tez robi swoje..), ale pewnie do tego tez dojdziemy.

Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | 1 komentarz

Hawk

18 lipca, 2007
Zyje. Nie mam sieci w domu, ale jest w bibliotece. Mialam juz cala notke napisana, ale poszla sie no ten kochac wraz z padem kochanej IE (no comment z mojej strony), przykro mi nie mam teraz juz czasu pisac po raz kolejny, pewnie przy nastepnej wizycie to zrobie, ale przygotuje sobie wrazenia wczesniej na lapie i je wrzuce tutaj.

Jak cos prywatnego chceta to piszta mejla nami87//o2.pl.

Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | Dodaj komentarz

Pędziwiatr

13 lipca, 2007
Z mojej mamy to jest. 30 min i miałam wielką torbę spakowaną. Lepszy motyw jest tak, że waży na naszej (znaczy ciocinej) wadze równiutkie 20.0 kg :]

Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | Dodaj komentarz

Bye Bye Poland

12 lipca, 2007
Nie wiem czy jutro będę miała czas aby coś jeszcze tutaj skrobnąć. Nie wiem kiedy pojawi się następny wpis.

Od rana ostatnie przygotowania - trzeba się spakować (tak, tak dopiero teraz się będę pakowała), ewentualnie zrobić ostatnie zakupy. O 15 wyjazd do Katowic. 20:10 wylot do Liverpool'u.

Teraz zaczynają dawać o sobie znać emocje, które wcześniej gdzieś sobie były tam głęboko, bo to daleko jeszcze, a to masa czasu bla bla. Ale nie. To już. Za 24 h będę na miejscu i tylko z Nim.

W każdym razie powodzenia w zaplanowanych wakacjach i celach założonych na ten czas. Ja ponownie w Polsce będę 25 sierpnia ale tylko na jakiś dzień/dwa ze względu na swoją sesję poprawkową.

Nie wiem jak z siecią będzie na początku, później pewnie nie odpuścimy. W miarę możliwości przynajmniej będę się starała dodawać fotki do galerii i powiadamiać o tym na joggu gdyby ktoś był ciekaw naszych miejskich wycieczek i wrażeń.

No to trzymajta się ludu pracujący/odpoczywający.

Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | 3 komentarze

Szukanie mieszkania w Liverpool'u

10 lipca, 2007
Potrafi być bardzo wyczerpujące.

Tętno wzrasta w tempie błyskawicznym gdy masz z brytolami pogadać przez tel i dowiedzieć się szczegółów o pokój/mieszkanie.
Pomijam już fakt, że seplenią i słychać ich jak zza grobu przez co często rozmowa się wydłuża bo muszę prosić aby koleś (teraz sobie zdałam sobie sprawę, że gadałam dzisiaj tylko z facetami) powtórzył raz jeszcze.

W każdym razie jeden pan był bardzo zabawny. Wyskoczył do mnie z tekstem 'daj mi znać jak znajdziecie pracę'. Ja na to uprzejmie podziękowałam i stwierdziłam, że nie ma co się pytać czy do znalezienia pracy to mamy spać w parku - jak już mi tak 'zaproponował' to mu nawet nie wspomniałam, że mamy kasę odłożoną na miesięczny czynsz i depozyt.

Wielokrotna selekcja ofert wreszcie doprowadziła Jego (ja załatwiam końcówkę tylko) do krótkiej listy, którą wreszcie dało się ogarnąć. Listy miłosne zostały wysłane drogą e-mailową, bo mamusia i tak pewnie mnie za rachunek powiesi. Teraz czekamy na odpiskę, a do niektórych wcześniej dzwoniłam, potem pisałam mejla ze szczegółami. W każdym razie będzie dobrze.

Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | Dodaj komentarz

Pada deszczyk pada

10 lipca, 2007
A Namiś jak zwykle nie nosi ze sobą parasola i po raz kolejny wróciłam do domu przemoknięta do bielizny, chociaż lepsze określenie to włącznie z nią. Przynajmniej w drodze powrotnej nie rozdeptałam żadnego ślimaczka, choć trupków już widziałam sporo pod nogami..

Napisane w wszystkie | Dodaj komentarz

Zbieramy manatki

09 lipca, 2007
Zostały cztery dni do wyjazdu.
Wczoraj odebranie torby z BP poszło się rypać bo szanownej sieci stacji benzynowych poszedł na seksik program ściągający punkty z kart premium. Zdarza się.

Dzisiaj 3h wyleżane na fotelu u kosmetyczki. Ale się darłam momentami. Uh, czemu robienie się na bóstwo czasami tak boli? Jakieś drobniejsze zakupy zrobione (zestawik małego szwacza czy zgrabny nożyk ;)). Kantor zaliczony i kolejne funty w portfelu. Ah, ten mój śliczny uśmiech - normalnie dostałam lepszą cenę ^^.

Jutro jeszcze trzeba podzwonić i zrobić przegląd ofert mieszkań, które On przygotował. Potem do miasta pozałatwiać resztę spraw. Wypadałoby wreszcie odebrać poprawkę matury, prawda? Bo w sumie jak teraz nie pójdę to może najwcześniej za jakieś hmmm... półtora roku..

A potem zostało jeszcze napisanie CV, wydrukowanie, ksero i spakowanie się. No i czekanie na tyłku na lot z Katowic..

Jedziem podbijać świat

Napisane w Liverpool, osobiste, wszystkie | 2 komentarze