Presja i rywalizacja
14 grudnia, 2007Zaczął się okres wzmożonej aktywności nękania studentów wszelkimi pracami pisemnymi, kolokwiami i innymi cudami, które mogą wymyślić tylko skrzywione umysły profesorów. Bądźmy szczerzy - da się przeżyć. Chociaż, fakt. Zależy z czego i z kim. Mimo, wszystko jeśli zależy to można się nauczyć.
Na moim studiach jest jeden problem - niektóre osoby uczą się hiszpańskiego od dawien dawna, inne - jak na przykład ja - od października tego roku. Tą wielką różnicę widać na wszystkich kołach.
Jednego tylko w tym wszystkim nie rozumiem - osoby, które uczyły się już wcześniej przy każdym omawianiu zadań przez wykładowcę (od razu po napisaniu), twierdzą ile one to błędów nie zrobiły i w ogóle jak dały dupy. Przychodzi tydzień później - bdb, bdb-, db+.
Aż ciśnie mi się na usta 'zjebały konkretnie pracę', prawda? Nie wiem czy to fałszywa skromność, czy nie chcą kopać 'tych słabszych i mających problemy'. Nie wiem. I chyba nie chcę wiedzieć. Przestałam komentować swoje poczynania piśmiennicze zanim nie otrzymam wyników. Skrobię to, co uważam, że jest poprawne. Nie jest - trudno, jestem początkująca. W końcu zrozumiem i się nauczę.
Wkładam w to wiele zaangażowania, czasu, swojego życia. Nie, nie narzekam. Z jednego powodu. Podoba mi się to czego się uczę. Kocham to. Mam ciężkie czasy, dostaje w kość, nie zaliczyłam większości kół, poprawki już natomiast tak. Jednak... jednak widzę postępy - słucham, czytam, piszę. Coraz lepiej, z dnia na dzień coraz więcej wiem i rozumiem i bardzo dobrze się z tym czuję. Jeszcze dobrze nie mówię, boję się składać zdania tak jak kiedyś bałam się angielskiego, ale znam już sposób jaki mogę to przezwyciężyć. I pewnie do wakacji tego dokonam.
Na moim studiach jest jeden problem - niektóre osoby uczą się hiszpańskiego od dawien dawna, inne - jak na przykład ja - od października tego roku. Tą wielką różnicę widać na wszystkich kołach.
Jednego tylko w tym wszystkim nie rozumiem - osoby, które uczyły się już wcześniej przy każdym omawianiu zadań przez wykładowcę (od razu po napisaniu), twierdzą ile one to błędów nie zrobiły i w ogóle jak dały dupy. Przychodzi tydzień później - bdb, bdb-, db+.
Aż ciśnie mi się na usta 'zjebały konkretnie pracę', prawda? Nie wiem czy to fałszywa skromność, czy nie chcą kopać 'tych słabszych i mających problemy'. Nie wiem. I chyba nie chcę wiedzieć. Przestałam komentować swoje poczynania piśmiennicze zanim nie otrzymam wyników. Skrobię to, co uważam, że jest poprawne. Nie jest - trudno, jestem początkująca. W końcu zrozumiem i się nauczę.
Wkładam w to wiele zaangażowania, czasu, swojego życia. Nie, nie narzekam. Z jednego powodu. Podoba mi się to czego się uczę. Kocham to. Mam ciężkie czasy, dostaje w kość, nie zaliczyłam większości kół, poprawki już natomiast tak. Jednak... jednak widzę postępy - słucham, czytam, piszę. Coraz lepiej, z dnia na dzień coraz więcej wiem i rozumiem i bardzo dobrze się z tym czuję. Jeszcze dobrze nie mówię, boję się składać zdania tak jak kiedyś bałam się angielskiego, ale znam już sposób jaki mogę to przezwyciężyć. I pewnie do wakacji tego dokonam.
Komentarze do wpisu "Presja i rywalizacja":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.