M. Wójtowicz "Wrota"

15 grudnia, 2007
I skończyła mi się nagle książka. 509 stron, dobrych kilka godzin mięło jak za ruchem magicznej różdżki. Teraz pozostaje mi tylko czekać do premiery drugiej część w następnym roku, no i ewentualnie na kolejne pozycje pani Wójtowicz ;).

Mój ulubiony tekst z tej książki:
- Nie skonsultowałaś się Pani z medykiem? - zdziwił się Ernalik.
Reszta Rady, poza Szóstym, który wyrywał sobie resztki włosów z głowy, i Plaskatem, który tylko westchnął ciężko, starannie wpatrywała się w czubki własnych butów.
- No właśnie - skrzywiła się z dezaprobatą królewna. - Następnym razem, zanim otrujecie medyka z zemsty za to, że was czymś nafaszerował, upewnijcie się, że mamy pod ręką zastępstwo.
- Tak jest, Pani. - gorliwie pokiwali głowami
Ernalik rzucił im wszystkim podejrzliwe spojrzenie.
- Dużo ludzi tu ginie - powiedział ostrożnie.
- Nikt przypadkiem - Virvren błysnął znad maczugi żółtawymi oczami.

Owa książka przechodzi o kanonu moich ulubionych (zresztą jak dwie poprzednie - "Podatek" i "Załatwiaczka"), wraz z Siewcą Wiatru, Operacją Dzień Wskrzeszenia, Kłamcą i Sierżantem :]

Komentarze do wpisu "M. Wójtowicz "Wrota"":

1. Ania napisał(a):
15 grudnia 2007, 15:04:02

A czy Ty czytujesz może Dukaja? :P

2. Nami napisał(a):
15 grudnia 2007, 16:35:31

Czy posiadanie na półce to czytanie?

3. Ania napisał(a):
15 grudnia 2007, 16:35:50

Niet :P

4. Nami napisał(a):
15 grudnia 2007, 16:37:40

No to nie czytam :P. W sumie przeczytałam jedną z trzech pozycji z półki i reszty odechciało mi się.

5. Ania napisał(a):
15 grudnia 2007, 16:39:27

Tzn tak pomyślałam, że jeśli byś czytała to bym może opinię usłyszała, bo wszyscy mówią, że to ciężka literatura, a Piotrek jak dostał ode mnie na Mikołaja "Lód" Dukaja to był przeszczęśliwy (czytał wszystkie jego książki) :D

6. Nami napisał(a):
15 grudnia 2007, 16:43:03

To są ciężkie książki, trudne do zrozumienia, zawikłane, pełne aluzji, żaluzji, metafor i nie wiadomo czego jeszcze. Jedną przeczytałam w całości, do pozostałych robiłam kilkakrotne podchody ale zawsze kończyło się na mojej kapitulacji i wypranym stanie mózgu ;).

Pan u którego się teraz zaopatruję dzieli kupujących Dukaja na dwie część: czytających i co nieco rozumiejących, czytających i ciągle trawiących ;).

A "Lód" dosłownie jest ciężki :P

7. Ania napisał(a):
15 grudnia 2007, 16:45:39

No Piotrek uwielbia jego książki i ciągle mu się mordka cieszy jak czyta :) Więc on jest z tych stanowczo czytających i trawiących wszystko :)
Szczególnie, że Piotrek ma bardzo dobre podstawy historyczne do zrozumienia tych książek, a są mocno zakrzewione w historii. Ja generalnie pewnie zrobię podejście do jakiejś którą mi Piotrek poleci, dla mnie historycznie nieuświadomionej :P

8. Nami napisał(a):
15 grudnia 2007, 16:48:22

Wiesz co, sporo osób piszących polskie 'fantasy' (szeroko pojęte) ma wiedzę hobbystyczną albo wykształcenie historyczno-archeologiczne. To akurat to pikuś. Z niewiedzą historyczną da się żyć, ba nawet świetnie egzystować. Kwestia taka, za pozycję czyjego pióra się zabierasz ;)

9. Ania napisał(a):
15 grudnia 2007, 16:51:59

Ano właśnie :)
Ja np teraz namiętnie czytam Pratchetta po angielsku i o ile po polsku to sielanka to po angielsku pierwsze 10 stron "dukałam", a nie czytałam :P

10. Nami napisał(a):
15 grudnia 2007, 16:59:10

A to wiesz, angielski to angielski. Inna bajka ;)

11. Ania napisał(a):
15 grudnia 2007, 16:59:33

Dosłownie "bajka" :PP

12. Nami napisał(a):
15 grudnia 2007, 17:02:36

Powiedziałabym, że idealne określenie :)

13. Hexe napisał(a):
15 grudnia 2007, 22:53:56

A to mi przypomina, że moja zakładka do książek znajduje się gdzieś w środku "Perfekcyjnej niedoskonałości" Dukaja. I tak daleko zaszłam, nie :D?

Ale ja to jeszcze skończę. Kiedyś ;).

14. NNB napisał(a):
16 grudnia 2007, 14:17:28

No co wy dziewczyny, Dukaja nie trawicie? :PP
Mi się najbardziej podobała Perfekcyjna Niedoskonałość i Czarne Oceany, nie czytałem wszystkich bo nie czytałem Innych Pieśni.
Z tą historią to fakt w Lodzie - dobrze co nieco o historii Europy wiedzieć, no i jeszcze w Innych Pieśniach (a i greka by się nadała) za które się zabiorę jak czas będę miał. I tak istnienie Dukaja odkryłem późno i wszystko co czytałem jego, to w ostatnie półtora roku chyba.
A z tymi aluzjami i żaluzjami - hmmm, mnie to rajcuje ta filozofia i takie drobne genialne spostrzeżenia. Tak samo Lema uwielbiam (Cyberiada - mniam) - jeszcze mądrzejszy, ale już archaiczny i pisarsko gorszy IMHO (akcja mało wartka), dlatego jego książki czytam co jakiś czas, a nie non-stop.
Moim zdaniem Dukaj różni się od większości pisarzy tym, że nie stara się pisać takich książek jakie chcą czytać ludzie. Pisze najlepsze (według własnej oceny) książki jakie potrafi.

« Wróć