Nowy tatuaż
21 grudnia, 2007Ano jest ;) - od wczoraj od około 16.. Na prawej kostce. Bolało jak skurczysyństwo (robił mi go jakieś 15-20 minut a ciągnęło się jak wieczność, do tego bardzo bolesna..). Teraz już przestało na szczęście. Tak, jestem zadowolona. Ba, nawet bardzo. Wzór... hmmm znany, na tyle na ile. Jednak dla mnie... Jak go zobaczyłam to się od razu zakochałam :]. I mam, zostanie już ze mną na zawsze. Codziennie :).
Zdjęcia małe, do tego z komórki. Jak będę w lepszym stanie fizycznym to zrobię lepsze.
Btw. czyj to znak/symbol? :)



Zdjęcia małe, do tego z komórki. Jak będę w lepszym stanie fizycznym to zrobię lepsze.
Btw. czyj to znak/symbol? :)



Komentarze do wpisu "Nowy tatuaż":
1.
aliceq napisał(a):
21 grudnia 2007, 20:55:15
o mrrrrrrau
2.
Mateusz Kozak napisał(a):
21 grudnia 2007, 20:58:02
Czyj znak? Hitman :)
3.
mmazur napisał(a):
21 grudnia 2007, 21:05:05
Plemnik i popsuty shuriken. Eee... oryginalne?
4.
Nami napisał(a):
21 grudnia 2007, 21:33:24
@aliceq: też mi się podoba
@Mateusz: bingo ;)
@mmazur: kto ma jakie skojarzenia..
5.
Magnes napisał(a):
21 grudnia 2007, 21:36:02
bolało jak cholera bo na kości :P jak nie chcesz żeby bolało to utucz się do 200 kg bo na tkance tłuszczowej najmniej boli albo przynajmniej wybieraj miejsca gdzie masz mięśnie nie kości, wtedy jest do zniesienia (ja tak robię :P ). Sam tatuaż naprawdę fajny, pamiętaj żeby natłuszczać :)
6.
Nami napisał(a):
21 grudnia 2007, 21:39:01
To już mój drugi.. pierwszy był na plecach. Pamiętam, pamiętam. Smaruję średnio co 5-10 minut jak czuję, że tylko trochę podeschło - może to przewrażliwienie, ale na mnie i tak się bardzo szybko goi. A to, że na tłuszczu nie boli, to ściema bo obok mnie siedziała laska, dość dużych rozmiarów i w sumie krzywiła się bardziej niż ja :P
7.
aliceq napisał(a):
21 grudnia 2007, 21:42:56
Nami - smarowalam tak samo, jak tylko czulam ze podeschlo i zaczynalo lekko piec to smarowalam - dla ulgi, ale zagoilo sie tez niesamowicie szybko :D
8.
BeteNoire napisał(a):
21 grudnia 2007, 22:51:57
Taka moda jest ostatnio na dziary.
9.
Nami napisał(a):
21 grudnia 2007, 22:59:06
Zazdrościsz, czy o co Ci chodzi?
10.
gopix napisał(a):
21 grudnia 2007, 23:17:26
EJ fajoski! Ile płaciłaś?
11.
wizard3k napisał(a):
21 grudnia 2007, 23:26:45
Fajny pomysł ;). Do kompletu teraz jeszcze kod kreskowy na potylicy ;p
12.
szer. Maniut napisał(a):
21 grudnia 2007, 23:34:06
Bolało? Co powiesz na kilku godzinne, niemal codzienne sesje trwające prawie 3 tygodnie? Muszę przyznać że dla mnie ten 'ból' był czystą przyjemnością ;). Pozdrawiam!
13.
aliceq napisał(a):
22 grudnia 2007, 01:32:54
wizard3k kod kreskowy od ladnych paru lat mam ja, tak do pary z Nami by sie nadal ;) ale nie na potylicy kheheh
14.
Nami napisał(a):
22 grudnia 2007, 09:54:23
@gopix: 250zł.
@wizard3k: nie koniecznie :P
@maniut: Ty masz na ręku, ja miałam na stopie - a to inaczej boli, pierwszy tatuaż trwał dłużej ale mniej bolał :P
15.
bwgg napisał(a):
22 grudnia 2007, 15:00:22
250zł za taką prostą maliznę?
Chyba zrezygnuje z mojego pomysłu...
16.
aliceq napisał(a):
22 grudnia 2007, 16:21:49
Nami co tak duzo?
17.
Michał _kUtek_ Kuciński napisał(a):
22 grudnia 2007, 20:36:06
blah
18.
Nami napisał(a):
22 grudnia 2007, 22:40:40
Nie wiem czy dużo czy mało, poszłam tam gdzie byłam wcześniej bo miałam sprawdzone miejsce i wiem, że studio istnieje od 1993 roku..
19.
RiotPrincess napisał(a):
23 grudnia 2007, 00:39:33
boli, bo nie ma siły, żeby nie bolało.
ale jaka potem satysfakcja!
mój był robiony ponad godzinę i na urodziny planuję sobie sprezentować kolejny.
pozdrawiam!
20.
Nami napisał(a):
23 grudnia 2007, 01:49:16
No ten w sumie można uznać za uczczenie dwudziestych urodzin - co prawda miesiąc po, ale można podciągnąć pod tą okazję ;)
21.
RiotPrincess napisał(a):
23 grudnia 2007, 09:35:44
mój nowy będzie na +10 od Twoich :-)
pierwszy też był z pewnej okazji.
"naznaczeni" przyjaciele ostrzegali, że to wciąga - i to prawda w stu procentach.
22.
RedHand napisał(a):
23 grudnia 2007, 11:52:22
"To już mój drugi.. pierwszy był na plecach."
nami: Zniknął? :o)
23.
Nami napisał(a):
23 grudnia 2007, 13:20:13
@RedHand: jest nadal. W sensie był robiony na plecach :P.
@RiotPrincess: mi też mówiono, że wciąga ;). Mój pierwszy zrobiłam sobie dwa miesiące po osiemnastce.
24.
BeteNoire napisał(a):
23 grudnia 2007, 13:25:35
Nami, nie zazdroszczę tylko ani tatuaże ani wszelkie mody mi się nie podobają.
25.
Nami napisał(a):
23 grudnia 2007, 13:50:29
Kwestia gustu. Mi się tatuaże podobają dlatego je sobie robię. Reszta mnie średnio obchodzi.
26.
szer. Maniut napisał(a):
23 grudnia 2007, 14:42:20
Dla mnie tatuaże to sztuka, nie powinno się ich ukrywać gdyż ukrywanie gubi sens ich robienia. Jak skończę rękę, zastanowię się nad plecami :)
27.
Nami napisał(a):
23 grudnia 2007, 15:23:37
Tatuaże są dla mnie, nie dla innych. Robię je na razie w takich miejscach, aby można było zakryć z jeszcze jednego względu: wcześniejsze pokolenie nadal ma złe skojarzenia na ten temat, a pewnie nikt inny nie będzie nas zatrudniał tylko oni...
28.
szer. Maniut napisał(a):
23 grudnia 2007, 15:26:14
Hmm, tak się składa że większość pracodawców poszukuje odważnych pracowników, a trzeba mieć nie lada odwagę na zrobienie tatuażu. Ja osobiście nie spotkałem się z krytyką na temat posiadania tatuażów, wręcz przeciwnie - starsze osoby z ciekawością pytają się o sztukę tworzenia tatuażu. Tak się nie masz się co martwić, a to jak się spiszemy w pracy nie zależy od tatuażów ;)
29.
Nami napisał(a):
23 grudnia 2007, 15:40:15
Powiedzmy tak, większość znajomych mojej mamy to 'kadra zarządzająca'... Fakt, są zaciekawieni na początku, pytają się co i jak, ale potem wielokrotnie słyszałam negatywne komentarze, że takiego pracownika to by nie zatrudnili. W sumie ja w bankowości nie będę pracować jak ona, bo mam zamiar zajmować się tłumaczeniem, ale od czegoś trzeba jednak zacząć, więc póki co nie zrobię sobie tatuażu w żadnym 'wyzywającym' miejscu.
30.
RiotPrincess napisał(a):
23 grudnia 2007, 19:15:49
na tatuaże, zarówno w kwestii owej rzekomej "mody", umiejscowienia, jak i szeroko pojętego społecznego odbioru poglądy mam zbliżone do Nami.
z całą pewnością nie kierowała mną moda, gdy podejmowałam decyzję.
i też mam w miejscu ukrytym przed wzrokiem innych - plecy. zrobiłam go dla siebie i nie muszę nim epatować.
tak samo podchodzę do piercingu - więc oprócz mnie widzą to tylko osoby mi najbliższe - no dobra, wiadomo, że plaża, basen itp to już nieco więcej ludzi, ale i klimat zupełnie inny niż praca :-)
bo chociaż pracuję w młodej - pod względem pracowniczym - firmie, to mam do czynienia z ludźmi z innych firm, instytucji, urzędów i nie potrzebuję się zastanawiać, czy tatuaż, albo kolczyk nie wpłynie na jakość moich kontaktów zawodowych.
31.
BeteNoire napisał(a):
23 grudnia 2007, 19:24:26
Moda polega na tym, że robi się w danym czasie to co robi wielu ludzi. Powiedzmy, że modne zaczynają być telewizory LCD, telewizja satelitarna czy kino domowe (który 'nowoczesny' dom teraz tego nie ma?). Gdyby nie marketing, reklama, zwykły konformizm czy też chęć dorównania sąsiadom, ludzie by nie kupowali sobie tych produktów, bo pewnie by nie wiedzieli o ich istnieniu (jak np. moja babcia mieszkająca na wsi i nie mająca zupełnie potrzeby posiadania płaskiego tv czy dvd).
Odnośnie tatuaży to w Polsce od paru lat widzi się tego coraz więcej i więcej, szczególnie u młodych osób. I na tym polega moda: na robieniu czegoś co robią inni i co staje się coraz bardziej dostępne. Z dostępności powstaje potrzeba, a z potrzeby moda :P
RiotPrincess, tak czy inaczej zastanawiasz się nad odbiorem Twojej dziary przez ludzi.
32.
Nami napisał(a):
23 grudnia 2007, 19:49:23
Mój dom nie ma LCD, kina domowego i telewizji satelitarnej - bo nie oglądamy tv. Tatuaż mam, bo chciałam go mieć od 15 roku życia, albo wcześniej i spełniłam kolejne ze swoich marzeń. Dlaczego robią je sobie inni to już nie moja sprawa.
Zastanawiamy się, bo pracować jednak chcemy bo ludzie są różni i mają różne uprzedzenia, a tolerancja to mit.
33.
BeteNoire napisał(a):
23 grudnia 2007, 19:54:43
Hmm, masz tatuaże a nie masz telewizora?
34.
Nami napisał(a):
23 grudnia 2007, 19:56:19
No, telewizor mam - ale taki mały, staaaary i bynajmniej nie płaski. Co nie zmienia faktu, że go nie oglądam.
35.
BeteNoire napisał(a):
23 grudnia 2007, 20:03:27
To znaczy, że jesteś niemodna w kwestii medialnej :P Ale to przecież nie ma związku z tatuażami, bo te tv były tylko przykładem.
Właściwie to co Ci dają te tatuaże?
Widuję coraz więcej lasek z różnymi znaczkami w różnych miejscach, na pewno więcej niż kolesi i zastanawiam się po co to wszystko. Chodzi o wyrażenie indywidualności? Coż pokrewnego własnemu stylowi ubrania i uczesania?
36.
RiotPrincess napisał(a):
23 grudnia 2007, 20:07:00
BeteNoir:
a/ heh, do młodych to ja się zdecydowanie już nie zaliczam :-)
b/ dłuuuuuugo zastanawiałam się nad takim trwałym ozdobieniem siebie - pomysł zrodził się kilka lat temu, realizacja - rok temu.
c/ fakt, tatuaże są popularne, modne, ale chyba najistotniejsze jest to dlaczego się to robi. jeśli jest to na zasadzie "inni mają, ja też chcę, właśnie dlatego, że inni" to racja, jest to bezmyślne uleganie modzie. mi się to najzwyczajniej spodobało.
a że zwróciłam na to uwagę, bo zaczęło być coraz bardziej i bardziej widoczne? i co z tego? to źle? nie mam potrzeby bycia najoryginalniejszą osobą na świecie i nie mam problemu z przyswajaniem czyichś "odkryć", jeśli uważam je za ciekawe i właśnie mi się podobają.
i wcale nie ukrywam, że zastanawiam się nad odbiorem mojego tatuażu /jakoś słowo dziara mi nie pasuje, no wybacz :-)/, nigdy nie mówiłam, że mam gdzieś, co ludzie o tym myślą - żyję wśród ludzi, od wielu jestem zależna, a życie trzeba sobie ułatwiać, a nie komplikować. nie ma ochoty nikogo szokować, ani prowokować.
chwalę się moim koi fish'em wybranym i zaufanym.
idąc twoim tokiem myślenia teraz "modna" jest też fotografia - każdy niemal ma aparat, wszyscy pstrykają. sama bawię się tym od kilku lat, wg tzw publiczności z coraz lepszymi efektami. więc co? znów uległam modzie?
:-)
mam nieodparte wrażenie, że przyjmujesz postawę "modne /popularne - bleee" - niezależnie czy może to być jednak coś interesującego, wartościowego itp. potrafię się zgodzić, że z dobrym gustem u ogółu nie jest najlepiej, ale nie można też popadać w kolejną skrajność.
nie chcę nikogo na siłę przekonywać, jakie to np. tatuaże są fajne. ale nie zgadzam się z uogólnianiem, że każdy kto to zrobił w przeciągu ostatnich kilku lat ślepo uległ modzie, która jak wiemy z zasady często się zmienia.
:-)
rozpisałam się - Nami, wybacz!
37.
BeteNoire napisał(a):
23 grudnia 2007, 20:14:45
"idąc twoim tokiem myślenia teraz "modna" jest też fotografia - każdy niemal ma aparat, wszyscy pstrykają."
Właśnie o to chodzi, tu jest ten sam schemat. Dostępność -> potrzeba -> moda :P
"mam nieodparte wrażenie, że przyjmujesz postawę "modne /popularne - bleee" - niezależnie czy może to być jednak coś interesującego, wartościowego itp."
Akurat tatuaż nie jest dla mnie interesujący i wartościowy, ale taka np. fotografia z różnych względów już jest (choć sam nie mam porządnego aparatu).
Kina domowego i tv lcd również nie posiadam, a kablówkę oglądam na 14'' telewizorku :]
A co do słowa "dziara" to jest ono popularne (modne?) w pewnych kręgach i znaczy tyle co "tatuaż", więc nie obrażaj się ;-)
38.
Nami napisał(a):
23 grudnia 2007, 20:16:24
Mi dają przyjemność posiadania. Oraz tzw. 'nacieszenie oka'.
W sumie to można tak to określić, chociaż to naprawdę zależy od jednostki - jedni robią to na pokaz, inni dla siebie, kolejni bo lubią ból, jeszcze inni na przekór rodzicom, rodzinie, bo się z kimś założyli i bla bla.. Ja podjęłam swoje decyzje świadomie, wiem, że 'to na całe życie' etc., wybrałam wzory, które mnie naprawdę kręcą. Niektórzy to robią na siłę.. A z tym to potem już różnie bywa.
Są laski, które robią to aby się popisać i za wzory mają jakieś kolorowe chwasty, słodkie ptaszki czy motylki, nie mówiąc już o imionach swoich ukochanych, które za trzy tygodnie będą nieaktualne... Ja wiem, wiem te wszystkie śliczności są kobiece, ale dla mnie to bynajmniej strata miejsca na ciele.
Mi się tatuaże zawsze podobały, od zawsze chciałam je mieć. No i mam. W moim przypadku nie było żadnego namawiania, kuszenia i jakiś innych wygibasów. Chciałam, zakomunikowałam mamie, że go sobie robię i już.
Tak naprawdę to mogę się opierać tylko na swoim przypadku bo w moim gronie znajomych tylko dwie osoby mają tatuaże - kumpel, który ma wieśniackiego tribala lwa (popisówa jaki twardy to ja nie jestem uh, oh) i kumpelę, choć nie wiem jakie 'pobudki' nią kierowały przy robieniu swojego tribala tuż nad spodniami.
A to wszystko zależy od podejścia.
Też się rozpisałam ;). Sorki
39.
RiotPrincess napisał(a):
23 grudnia 2007, 20:25:55
BeteNoir: ależ ja się wcale a wcale nie obrażam :-)
po prostu tak sobie patrzę i widzę, że masz negatywne nastawienie do wszystkiego, co jakkolwiek może zahaczyć o popularność, modę etc. i twoje prawo do takich poglądów :-)
ale pozwolisz, że ja nadal będę się upierać, że czym innym jest ślepe naśladownictwo, a czym innym znalezienie i przede wszystkim wyfiltrowanie tego, co uznamy za ciekawe. i jeszcze raz pytam, co złego, że zwrócimy na to coś uwagę, bo mówi się o tym, widzi wokół?
40.
BeteNoire napisał(a):
23 grudnia 2007, 20:34:29
Nic złego. Ta "moda na tatuaże" razi mnie właśnie u tych nastoletnich siks, które widuję na ulicach. Ale przecież Wy dwie nimi nie jesteście, więc zwracam honor ;-)
I nie jest prawdą, że neguję to co "modne", bo - jakbyś nie zauważyła - to o modnej fotografii wypowiedziałem się pozytywnie ;-)
41.
Nami napisał(a):
23 grudnia 2007, 20:46:12
Siksy to siksy. Dla mnie tatuaż jest sztuką :)
42.
RiotPrincess napisał(a):
23 grudnia 2007, 21:21:32
BeteNoir: teraz ja zwracam honor apropos negowania :-)