Italia, oh italia
11 lipca, 2008W niedzielę będą dwa tygodnie jak tutaj jestem. Czas bardzo szybko mija. Zmieniłam trochę tryb życia - jest bardziej nocny niż dzienny. Pracuję od 18 do 22/24, potem wracam i czytam albo oglądam anime - wtedy tak naprawdę da się żyć. Temperatura i duchota w ciągu dnia są okropniaste.
Po siedmiu przepracowanych dniach wczoraj miałam dopiero wolne. Co takiego sobie wykombinowałam? Pracuję w pizzerii, takiej to niby restauracji jeszcze z możliwoscią klapnięcia sobie przy stoliku albo wzięcia na wynos. Robię za pomoc kuchenną, obsługuję gosci, którzy nie mówią po włosku (sama w tym aspekcie nie jestem lepsza ^^'), no i kelneruję, tym przy stolikach. Największy syf jest w piątek po południu i weekendy - wtedy siedzę tam cały dzień, na szczęscie z przerwę w trakcie której idę na basen, znajdujący się notabene jakies 2m od wejscia do pizzerii.
Ogólnie rzecz biorąc podoba mi się, pomimo bólu stóp i pleców. W końcu jednak cos za cos. Zabawne jest to, że robię się dwóręczna. No i np. przezwyciężam swoje lęki - tu: różne dziwne osmiornice i tego typu rzeczy, które nie ma że boli muszę kroić i przygotowywać do potraw. Oni tego jedzą niesamowite ilosci.
Marzyło mi się, aby być w innym miejscu w lipcu, niestety nie udało się. Ale co się odwlecze to nie uciecze. A ja i tak mam dwa lata studiów do zrobienia, które znając życie i tak jak z bicza strzelą.
Mam już trochę ciekawych zdjęć porobionych, moich i widoczków (w sumie to mi porobiono :P). Pewnie jak jakos bardziej sie przyzwyczaje do trybu i przypomne sobie hasło na serwer to je wrzucę. Jak nie, to zrobię to dopiero po powrocie do kraju, gdzies w połowie sierpnia ;)
Po siedmiu przepracowanych dniach wczoraj miałam dopiero wolne. Co takiego sobie wykombinowałam? Pracuję w pizzerii, takiej to niby restauracji jeszcze z możliwoscią klapnięcia sobie przy stoliku albo wzięcia na wynos. Robię za pomoc kuchenną, obsługuję gosci, którzy nie mówią po włosku (sama w tym aspekcie nie jestem lepsza ^^'), no i kelneruję, tym przy stolikach. Największy syf jest w piątek po południu i weekendy - wtedy siedzę tam cały dzień, na szczęscie z przerwę w trakcie której idę na basen, znajdujący się notabene jakies 2m od wejscia do pizzerii.
Ogólnie rzecz biorąc podoba mi się, pomimo bólu stóp i pleców. W końcu jednak cos za cos. Zabawne jest to, że robię się dwóręczna. No i np. przezwyciężam swoje lęki - tu: różne dziwne osmiornice i tego typu rzeczy, które nie ma że boli muszę kroić i przygotowywać do potraw. Oni tego jedzą niesamowite ilosci.
Marzyło mi się, aby być w innym miejscu w lipcu, niestety nie udało się. Ale co się odwlecze to nie uciecze. A ja i tak mam dwa lata studiów do zrobienia, które znając życie i tak jak z bicza strzelą.
Mam już trochę ciekawych zdjęć porobionych, moich i widoczków (w sumie to mi porobiono :P). Pewnie jak jakos bardziej sie przyzwyczaje do trybu i przypomne sobie hasło na serwer to je wrzucę. Jak nie, to zrobię to dopiero po powrocie do kraju, gdzies w połowie sierpnia ;)
Komentarze do wpisu "Italia, oh italia":
Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.