Kilka razy bardzo dokładnie przesłuchałam soundtrack ze step up 2 w poszukiwaniu piosenek z finałowego tańca. No i ich nie było. Ale się znalazły :) - wyczytane w tonach komentarzy na youtube. Wszystkie, których brakowało - nie tylko z końca, ale również z grilla, pierwszego i ostatniego występu 410. I jestem już szczęśliwa :]
Mam kolejny film do listy "na złe samopoczucie". Co prawda moje zmysły zaczęły się już dość dawno wyłączać po 24h na nogach, ale obudziły się gdy na ekranie pojawiła się druga część Step Up.
Inny. Inni aktorzy, sceneria (no może oprócz MSA), taniec. Tak naprawdę nie da się porównać. No może z tym, że wymiatają. A ich izolacje, szczęka mi stopniowo spadała w dół i nie mogła się podnieść za żadne skarby.
Teraz czas spać, bo już mi się literki przestawiają, a kino pewnie odwiedzę jeszcze przynajmniej ze dwa razy (tyle to wiem na pewno, bo mam już umówione 'randki' ;))
A poza tym film interesujący, śmieszny i jeśli ktoś ma ochotę do przemyśleń to w sam raz. Do oglądania tak ło, również dobry. Chociaż to zawsze kwestia gustu. Mnie on jednak odpowiadał.
Wczoraj miałam się uczyć. No i do pewnego stopnia uczyłam się z koleżanką z grupy. Potem wróciłam do domu, pooglądałam 'Stomp The Yard' (taaakie, nawet), trochę 'Rental Magica'. I wpadłam na genialnego pomysła. Nauczę się na poprawkę. Jest za tydzień w czwartek. W poniedziałek mam tylko (ah, tylko, chyba raczej aż) egzamin z historii, a potem dwa dni wolne. No i się nauczę. Chyba, że tak jak poprzednio uda mi się totalnym łudem szczęścia zdać. Chociaż, to wcześniej to nie tylko zdałam ale nawet uzyskałam 4. Powinna to liczyć do wyników,o!
Pierwsze podobało mi się :]. Nawet bardzo. Pewnie po świętach jak będą jeszcze grali to przemaszeruję się jeszcze raz do kina. Jedna scena była polewcza - nasz uciekający bohater wpada chłopaczkom do pokoju, jest rzut na ekran telewizora - a oni grają w Hitmana :]. W ogóle w kilku momentach zagrano widzowi na nosie i nie dostał tego co by oczekiwał. To również mi się podobało.
Na drugie poszłam święcie przekonana, że to film. Animacja. Załamka. Jednak nie wyszłam w połowie, byłam optymistycznie nastawiona...
Miałam chcicę na dobrego, lekkiego filma. Ot, jakąś komedię romantyczną. Natchnęło mnie na "Dziś 13, jutro 30". Okazało się jednak, że w domciu to jej nie ma. I na czym się skończyło?
Chcę plakat filmowy z Queen of the Damned. Ale kurna nigdzie takiego dostać czy znaleźć nie mogę :/. Dzisiaj na UAMie był pan z plakatami. Ale co z tego? Tylko się na mnie jak na głupa popatrzył jak zapytałam się o ten poster. Ehhh co za życie.
Wchodzę do Cioci, coś tam marudzę, że chcę od niej z lodówki. Słyszę znajome głosy w telewizorze. Zaglądam. Stargate ^^ na HBO. Rzucam się na kanapę i już tak zostałam. Co prawda to już sezon 9, który niedawno oglądałam i pamiętam (w sumie nie ma co się oszukiwać, pamiętam większość odcinków z większości serii), ale jednak. Przysłuchałam się tłumaczeniu. I ręce mi opadły. Dobrze, że mniej więcej rok temu zdecydowałam się oglądać bez napisów czy dubbingu.
Jeśli ktoś słyszał cokolwiek albo czytał na temat Neala Donalda Walsha a chciałby zobaczyć 'coś' więcej zarówno na jego temat jak i tego co tworzył (napisał kilka ciekawych książek), mogę polecić zaglądnięcie o tutaj. A co tam takiego jest? Film. Niecałe 300mb, ciekawy i warty oglądniecia dla kogoś kto chciałby zmian w swoim życiu.
Domena stoi na serwerze nazwa.pl nie wiem z jaką prędkością się z niego ściąga niestety. Film jest dopiero w fazie udostępniania (czytaj wrzucania do zasobów domeny), będzie za jakieś dwie godziny online.
O właścicielce: Studentka filologii hiszpańskiej. Zapalona miłośniczka wszystkiego co związane z Japonią. Maniaczka mangi, anime, książek i języków obcych.